Kto na Prezydenta RP
Bardzo dziękuję za dogłębną analizę literacką mojego tekstu z jednoczesnym
odniesieniem się do kwestii przeze mnie wypowiadanych. Widzisz Hexl, nie można
powiedzieć, że: "że nie jestem zwolennikiem żadnej partii w obecnym
wydaniu"(cyt).Coś wybrać musisz. Jak do tej pory wielu Polaków głosowało
nogami, bi "nie interesowali się polityką" i mamy to, co mamy.
Aco do zacytowanych przez Ciebie słów z mojej wypowiedzi:
.."nie podoba mi się, że na urzędy te w chwili obecnej szykowani są zasłużeni
towarzysze SLD - partii, która drga w agonii /druga część zdania wyklucza
pierwszą", to zwacam uwagę, że nie wyklucza się żadna część zdania. Pisząc TE
urzędy mam myśli stanowista w dyplomacji. Oczywiście, że nie w Polsce, ale na
świecie. Między innymi Labuda będzie ambasadorem. Tak, wiem, że nie jest z SLD,
ale niczym się od SLD nie różni.Z SLD też ktoś pójdzie w dyplomację. W tej
chwili nie pamiętam, ale jutro Ci powiem. Jak więc widzisz, to kółko wzajemnej
adoracji nie pozwoli zaginąć swoim klakierom.
A co do obietnic partyjnych, to Twoja wypowiedź Hexl świadczy wyłącznie o tym,
że nie znasz programu PISu i powtarzasz zgodnie z demagogią michnikowską te
bzdury, które PPISowi i braciom Kaczyńskim są przypisywane, a wynikają ze
zwykłego ludzkiego strachu. Oto nadchodzi czas, w którym wielu prominentnych
panów będzie musiało parę rzeczy wytłumaczyć.
Polecam Ci lekturę Naszej Polski.To dobre czasopismo. i Nie ogłupia tak, jak
Wyborcza.

     

  Nagrody dla najładniejszej i najbrzydszej budow...
Nagrody?
Sztuka ogrodowa musiała chyba całkowicie zaginąć przez ostatnie
lata skoro ten park uzyskał nagrodę - w sadzawce sucho - ale to
jescze może się zmienić, ale kopiec widokowy w najniżej
położonym punkicie to przesada, niewłaściwie dobranie rośliny -
róże pienne umarzły przez zimę bo nie zostału przykryte, zresztą
projektant nie zostawił na to miejsca, bo o tym jak okrywa się
róże pienne można przeczytać w każdym pisemku kobiecym mającym
kącik ogrodniczy. Część roślin zmarniała przez zimę,albo została
ukradziona i nikt tego nie uzupełnił... Czy trzeba jeszcze
więcej? A można bo usterek czy raczej błędów jest wiele. No ale
faktycznie nowe dzieła kształtujące nasze otoczenie są raczej
kiepskie. Myślę, że lepiej było tej głownej nagrody nie
przyznawać, bo wstyd!

  Jak zakładacie stronę w książce?
Bilet miesieczny, ktorego w chwili wyjscia z metra poszukuje przerazona
panicznie ze zgubilam... trwa to juz niezmiennie od ladnych paru lat :) POza
tym karteczkami, post-its na ktorych robie notatki, lista godzin odjazdow
pociagow, lista na zakupy, czasem na jedna "zakladke" sluzy kilka takich
karteluszkow! Zdaza sie tez wizytowka, reklama restauracji, cokolwiek mam pod
reka. W domu czesto na szpagat (ile sie biedulki juz nacierpialy...),
rozsiewam "napoczete" ksiazki po calym mieszkaniu... Mam 3 czy 4 "prawdziwe"
zakladki ale niestety leza smetnie, nie uzywane, na polce biblioteki. Natomiast
nie toleruje :) zaginania kartek.
Pzrd.

  Jak zakładacie stronę w książce?
Milutki ten wątek, w rzeczy samej :)))
Ja jestem wybitnie niezdyscyplinowana jeśli chodzi o konsekwencję w używaniu
zakłądek - zakładam wszystkim, co sie akurat nawinie ;) Rachunkami za telefon
(potem latam jak głupia po mieszkaniu i szukam, gdzie taki rachunek
wcisnęłam :), łańcuszkiem na szyję, ulotką reklamową, ołówkiem, czasem, jesli
książka ma obwolutę, to za zakładkę służy mi owa obwoluta właśnie - nie
skrzydełko, tylko cała obwoluta (zdejmuję ją na ogół, bo jak nie zdejmuję, to
się zawsze podrze :P ). No i szpagaty, wyznaję ze skruchą, zdarzają mi się
nader często...
Ale w zyciu by mi nie przyszło do głowy zaginanie kartek!!!!!! Ani obrywanie
tym bardziej... brr, zgroza...!

     

  zagarek na ręcę
pikopl napisała:

> witam!
> co prawda jestem tu nowy, ale tak jak Wy - leworęczny. I mam takie pytanie -
> na której ręcę nosicie zagarek? Ja osobiscie nosze na lewej, choć często
> zaginam kartki pisząc

Witaj

Tylko na prawej. Właśnie to zaginanie kartek mnie najpierw wnerwiało jeszcze w
szkole...
Poza tym jak spojrzeć na zegarek, jak się notorycznie coś robi lewą ręką?
Ktoś wspomniał o nakręcaniu zegarka... Ja taki właśnie noszę - jednak nakręcam,
gdy mam zdjęty, więc żaden to argument dla mnie

  moja reakcja na test na obywatelstwo:
Bo obywatelstwo utozsamiane jest z narodowscia
ewentualnie z naturalizacja. Tak przynajmniej jest w prawie niemieckim. Mozna
mowic po niemiecku bez akcentu i nie byc Niemcem i mozna mowic okropnie i byc
Niemcem. Czesc obywateli polskich przy okazji spisu ludnosci zadeklarowala
narodowosc niemiecka, choc nie mowi po niemiecku ani slowa. Moja mama deklarujac
mnie podala mi narodowosc polska, bo "w PL sie urodzilas, Twoim pierwszym
jezykiem jest polski i matka Polka". U mojej polskiej kolezanki siostra podala
narodowosc tatarska, bo po co ma pochodzenie mamy zaginac... Sa to bardzo
skomplikowane sprawy i czesto tak subiektywne, ze jednego rozwiazania nie
znajdziemy...

  Mężczyźni wolą 'zaginąć' niż odejść?
Winne sa zazwyczaj obie strony
Presja na mężczyzn zawsze jest duża jeśli chodzi o zarabianie
pieniędzy na dom etc. Jeżeli facet wyleci z pracy, chociażby z
tego powodu ze ktos chce fabrykę zamknąć, albo jego firma upadnie
to niestety, ale kobieta bardzo często nie potrafi zrozumieć że
on po tym musi trochę odpocząć.Tylko właśnie słyszy że jest
odpowiedzialny za rodzinę i ma jak najszybciej zacząć przynosić
pieniądze. On czuje sie odpowiedzialny, ale może nie znieść
takiej presji. Rozumiem bardzo dobrze dlaczego część z nich woli
zaginac niż męczyć sie ze sprawą rozwodową, podzialem majątku
etc. W naszych sądach to może nawet trwać kilka lat. DO tego
kobieta często chce sie odegrać, że on postanawia odejść i
próbuje go pozbawic wszystkich srodków do życia.Wiem ze jest to
skrajna sytuacja, ale wierzcie mi, znam jedna taka bardzo dobrze.
Znam też sytuacje w której to żona ucieka od faceta, do innego
np. ale ponieważ nie wie czy jej z nowym facetem wyjdzie wiec nie
chce mu dac rozwodu. Przyklady można by mnożyc, a winna zazwyczaj
leży po obu stronach i nikt z nas tego nie zmieni. Albo ludzie
sie naucza ze soba rozmawiac o wszystkim, albo trzeba dac sobie
spokój i zacząć nowe życie.

  dwie strony Wisly
No ratusz na Bemowie istny monument- a w środku!hoho!Marmurowe
stoły,windy...MEGA LANS! Byłam tam kiedyś na spotkaniu z burmistrzem Bemowa i
do dziś pod wrażeniem jestem!-budynku,nie burmistrza...;)
W każdym razie przynajmniej wiemy na co idą nasze skromne podatki...
A co do wypuszczania się na prawą stronę Wisły,to ja jako mieszkanka Wilanowa i
Mokotowa zawsze traktowałam to jako wyprawę w inny świat.Nie żeby jakoś źle
podchodzić do tej części Warszzawy,ale dla mnie to zawsze był inny świat.Jak
miałam karnet na Jagiellońską na basen,to miałam wytyczoną jedną trasę do i z
basenu,żeby się nie zgubić i nie zaginąć...;) A potem okazało się że tak jakby
nadrabiałam ok.1,5km drogi;) hehe,sportu nigdy za dużo!;) ale ogólnie Praga też
ma swój klimat.Jednak faktem jest(najgorszym),że co tam jestem to widzę jakichś
zakrwawionych kolesi...brrr;(
pzdr dla wszystkich prawo- i lewobrzeżnych!;)

  Czy bliźniak musi być taki leniwy?
w angielskich opisach czesto uzywa sie okreslenia JACK OF
ALL TRADES w odniesiemu do blizniat zodiakalnych. Zanczy
to czlowiek uniwersalny, majster od wszystkiego.
Blizniaka trzeba traktowac jako wypadkowa Barana, Lwa,
Wodnika, czego tam sie chce tylko on sam tak naprawde nie
wie do konca kim jest, bo nosi w sobie wszystko. Stad te
klopoty z lenistwem czy niezdecydowaniem i stad sukcesy,
inteligencja i latwe zaginanie i wiedza w wielu tematach.
To sie naprawde potwierdza. Czlowiek ktory przeskakuje z
pracy do pracy w w kazdej jest dobry i moze krecic
wszystkimi i wszystkim dookola to wlasnie blizniak.
Prawde mowiac teoretyczne rozwazania o zakulisowych
dzialaniach skorpionow, ambicji lwow, niezaleznosci
wodnikow itd. sa prawda ale w zetkniecieu z blizniakiem
wszystko sie musi przewartosciowac. Zagnie i podkopie
skorpiona, zdominuje Lwa i zrobi co tylko mu tam umysl w
danej chwili przyniesie. Paradoksalnie ta uniwersalnosc
jest ich najwieksza slaboscia. Takiego czlowieka sie
zlapie, nie zaszufladkuje i nie uziemi. Jezeli ktos ma
sztywny umysl i ciasne rozumowanie, konfrontacja z
blizniakiem to powazne wyzwanie i najczesciej porazka:)

  Adoptuję młodego Beagle'a :)
ja mam beagle i staram sie uswiadamiac ludzi, ze to nie sa tak bezproblemowe
psy jak sobie niektorzy wyobrazaja

beagle wymaga bardzo aktywnego zycia, tj spacerow codziennie przynajmniej 2
godziny niezaleznie od deszczu, mrozow itp. on musi biegac.

beagle jest rasa mysliwska i jego instykt powoduje, ze czesto moze pojsc za
tropem i zaginac

szkolenia standardowe beagli niewiele daja, trzeba byc w stosunku do nich
bardzo konsekwentnym

beagle sam w domu potrafi wejsc na blat kuchenny, stol, odsunac meble, pogryzc
rozne rzeczy, to przepiekne lobuzy

w te sobote na targach mysliwskich na Pradzynskiego w Warszawie (kolo ul Bema)
o godz. 13 bedzie pokaz psow mysliwskich, w tym beagli i ja tez bede (chociaz
ja akurat bez psow), ale mozesz porozmawiac z hodowczynia beagli i wtedy
zdecydujesz czy naprawde chcesz te rase

  Polacy nie są Słowianami
- taka potrzeba istnieje! Coraz wiecej bedzie na nia zapotrzebowania w miare
tracenia gruntu kulturowego pod nogami przez mlode pokolenia. Zorientuja sie, ze
sa w prozni. Nie mowie, ze nalezy byc nacjonalista, czy panslowianinem, ale byc
pelnym czlowiekiem znaczy miec swoja historie, przynaleznosc i dume ze swoich
przodkow. Ta swiadomosc pozwala ludziom zachowac szacunek dla samych siebie.
Wszystkie europejskie narody to posiadaja. W Polsce jest pewien problem, ktory
juz troche wyzej zostal poruszony. Mianowicie pewien polski (nie slowianski, bo
to nie dotyczy Rosjan, czy Czechow), a wiec specyficznie polski wstyd za nasz
folklor, ktory wielu kojarzy sie ze sloma wystajaca z butow. To jest problem!
Podniesienie kultury narodu byc moze pozwoli na pozbycie sie takiego podejscia.
Bo wierze, ze w miare podnoszenia sie kultury wzrasta respect dla siebie samego,
rodziny, swojego miejsca zycia, czy to jest wies, czy miasto, czy wreszcie caly
kraj. Ja wiem, ze obecnie ludzie zyja w pewnym historycznym zawrocie. Tym
bardziej wiec wazne jest zachowac nasza odrebnosc, aby stac sie pelnowartosciowa
czescia Europy, ale nie zaginac. Odrebnosc taka posiadaja Celtowie (miedzy wielu
innymi, ale mnie sie najbardziej podoba). Maja najpiekniejsza folk muzyke ze
wszystkich europejskich narodow. Watki tej muzyki zaporzyczyli wlasciwie wszyscy.

  nie trawie tych butów w tymi okragłymi czubkami
A ja nie uważam, by buty z czubami były niewygodne dla stóp - przecież (jeśli
są dobrze wyprofilowane i nie kupuje się za małych!) z reguły w miejscu tzw.
czuba nie powinny już znajdować się palce (stąd niestety ich tendencja do
zaginania), a buty same w sobie często są nawet za szerokie dla osób, które
mają wąskie stopy!

  Czas zabijania - czwarta część opowieści Marcin...
Czas zabijania - czwarta część opowieści Marcin...
"...I niech mnie pan nie pyta dlaczego..._ mówi jeden z policjantów. ..."- to
natłuszczona końcówka artykułu. Skoro tak mówi policja to ja pytam k..a
grzecznie na kiego grzyba te wszystkie artykuły? Na co liczy pan Kącki?
Chce "zaginąć" w akcji ? Zginąć śmiercią " bohaterską aczkolwiek niezbyt
samodzielną i chyba mało komu potrzebną" ? , czy może liczy na jakąś nagrodę
dziennikarską? Nie wiem i nie ukrywam , że nie rozumiem.

  po co utrzymywac schroniska dla zwierzat?
> dlaczego ten piesek sie blaka?
> to moze ja ci powiem
> tylko dwa powody
> 1. wlasciciel jest durnowaty i psa posluszenstwa nie nauczyl
> a wiec nie powinien psa posiadac
> 2. pies niechciany i wlasciciel sie go pozbyl

Pomijam kwestie, że np. samce często uciekają z posesji czy spaceru, gdy w
okolicy suka ma cieczkę - ale wiele psów , jak sam piszesz, po prostu ludzie
wyrzucają. Poza tym pies może ci zaginąć np. na spacerze z dala od domu, gdy
się czegoś wystraszy itp.

Poza tym nie uważam faktu, że komuś pies zaginął, za argument, że ta osoba nie
nadaje się na właściciela psa. To tak, jakbyś chciał za każde wykroczenie
drogowe, z przekroczeniem prędkości o 1 km/h włącznie, zabierać prawo jazdy.

  A mnie jest przykro...
Dzidko, swieta racja!
Czytajac nowsze czesci, coraz bardziej mozna odniesc wrazenie, ze wszyscy sa
przeidealizowani. Rzekabym wiecej: przeintelektualizowani. Coraz bardziej
arealni.
Gdzie sie podzialy czasy, kiedy Natalia nie rozumiala matmy i szla do kina?
Kiedy Bebe, Dambo i Blizniaki szli do Zaczka, zeby wyjasnic fizyke? Kiedy ESD
spotykalo sie u Borejkow w duzym pokoju i tanczylo?? Kiedy wszyscy byli
NORMALNI???
Dlaczego zaden z bohaterow nie chodzi do pubu na piwo? Przeciez Roosvelta
znajduje sie w poblizu wspanialego Starego Rynku, ktory tetni nocnym zyciem!
Dlaczego Pyziakowny nie maja zadnych przyjaciol?? Gdzie sa ploty przez telefon,
wypady na zakupy, imprezy i nocne powroty?
Dlaczego Ignacemu G. czytajacemu i wkuwajacemu slownik na pamiec poswieca sie
caly rozdzial i przypisy a Jozinkowi kopiacemu pilke zaledwie 2 akapity? O
braciach Rojek, ktorzy wygladaja na niezlych zawadiakow, jest zaledwie
wspominka!
Wychodzi na to, ze Borejkowie sa rodzina hermetycznie zamknieta w jakims
dziwnym, cholernie ambitnym swiecie. W swiecie, gdzie dla odprezenia grywa sie
w podwojnego skrabelka, gdzie rozmowy przy stole to przerzucanie sie i
zaginanie cytatami z najwiekszych dziel ze wszystkich mozliwych okresow
literatury i gdzie do kina z dziecmi chodzi sie na film o niedzwiedziu zamiast
na najnowsza disney'owska superprodukcje.
Czasem az glowa boli, i czlowiek czuje sie, jakby byl gorszy od nich...
Bo gdzie tak na serio mozna znalezc ludzi, ktorzy sa kumulacja tych wszystkich,
idealnych cech??

  Narzędzia do wyrobu biżuteri...-pytanie
1. Szczypce z długimi, okrągłymi końcówkami - do kręcenia loopików - zwróć
uwagę, czy końcówki są faktycznie okrągłe i w miarę wąskie
2. Szczypce z długimi, spłaszczonymi końcówkami, tzw. "bociany" - do zaginania
drutu pod kątem prostym - najlepiej, żeby płaska część była gładka, bo
karbowana kaleczy drucik
3. Niewielkie obcążki do przycinania drutu
Do dostania w każdym markecie budowlanym.

  byłem w tartaku i wieść mnie doszła....
byłem w tartaku i wieść mnie doszła....
czy część narodu z powodu głodu dostanie status pokrzywdzonego ?
przestali my w tartaku chlać z chwilą info o belce..... bo mamy naturę i
krzepę drwali kanadyjskich...
który tu qrwa !!???
qrwa, kraj który musi zaginąć....

  Praca, czestochowskie "firmy"
aaa ta firma na okolnej to tele2, czyli zaginanie w garniturku z teczka pod
pacha po Czestochowie badz okolicach "na klamki". Oczywiscie umowy brak. Wiem,
znajomy sie nacial.

Kolejna firma to Feniks w Czestochowie.

Wazna sprawa, pamietajcie aby zapytac jak sie nazywa firma gdy do niej
dzwonicie, czesto nawet tego nie chca powiedziec, bo wiedza, ze takie firmy sa
juz u nas znane.

Pozdrawiam
J.M.C.

  Terminator w Sobucznie
Tylko ze wysypisko ma zgode wojewdoy slaskiego na przyjmowanie odpadów z
północnej częsci woj. śląskiego a łódż to chyba nie jset juz woj. śląskie, ale
po nowy roku to juz sie zmieni bo firmy wywozace odpady beda zobowiazane jechac
na najblizsze a nie najtansze skladowisko a takim jest skladowisko w sobuczynie,
i jescze dziwi mnie to dlaczego dopiero w sierpniu tego roku dostalo zezwoleie
od wojewody slaskiego a dziala juz od kilkunastu, a pan prezes sie tlumaczy ze
zaginelo, jak moglo zaginac takie zezwolenie??

  Co mówicie policji - podgięta rejestracja.
Nie trzeba wcale zaginać rejestracji, wystarczy skonstruować sobie taki mechanizm:

img151.imageshack.us/img151/4839/plate8ek.gif
Wykaz części:
zawias, linka, jakieś mocowania linki

Mocowanie rączki sterującej najlepiej gdzieś w niewidocznym miejscu np. pomuięz boku siodełka, a linka oczywiście musi być poprowadzone pod błotnikiem a nie obok.

  Z akt sądowych zniknął główny dowód fałszerstwa...
W moim przekonaniu Pan Minister Ziobro powinien doprowadzić do całkowitego
wyczyszczenia płockiego sądu. Jeśli zginęły dowody w tak ważnej sprawie, to ile
mogło w historii tego sądu zaginąć dowodów przysłowiowego "Kowalskiego". Albo
ktoś celowo wyczyścił dowody, aby nie mógł zapaść wyrok w tej sprawie. To
wstyd, cztery lata toczy się postępowanie, złapano na gorącym uczynku
zbrodniarzy, część z nich już ukarano (nawiasem mówiąc śmiesznie niskimi
wyrokami i oczywiście w zawieszeniu), zbliżają się kolejne wybory samorządowe i
te same oseoby mogą z poniesionym czołem startować w wyborach- to skandal!!!

  Sejm zwiększył dofinansowanie dla kampusu UJ
Gość portalu: Dominik napisał(a):

> Jeżeli twierdzisz że to co na kampusie ma stanąć na przestrzeni kilkudziesięciu
> hektarów jesteś w stanie zmieścić na powierzchni 7 ha to w takim razie umiesz
> chyba zakrzywiać czasoprzestrzeń???

Wedle strony Uniwersytetu
www.uj.edu.pl/dispatch.jsp?item=uniwersytet/inwestycje/kampus1.jsp
na terenie kampusu ma powstać 100 tys m2 powierzchni dydaktycznej - mówimy o powierzchni budynków. 100 tys m2 to dokładnie 10 hektarów, więc bynajmniej zaginania przestrzeni nie trzeba, gdy mowa o pozostawieniu CZĘŚCI jednostek na II Kampusie.
(oczywiście wiadomo, że dużo przyjemniej, prościej i taniej buduje się mając do dyspozycji połacie pustych łąk, niż ściśle określony teren).

> drugiej stronie równie dobrze na kampusie
> masz Motorolę, serwerownie Onetu, będą studia TVN, JCI,
> będzie małopolskie
> centrum biotechnologii etc...

Motorola to niestety głownie produkcja, wartość dodana serwerowni Onetu dla Uniwersytetu jest dokładnie zerowa. Podobnież studia telewizyjne nijak nie poprawią kształcenia (no chyba że dziennikarzy).
Stworzenie "polskiego MIT" (MIT to skrót od Massachusetts Institute of Technology o czym najwyraźniej część dyskutantów raczy zapominać) wymaga współpracy uczelni, która jest tym lepsza, im większa fizyczna bliskość. Póki co do niewidzialnej, mentalnej bariery wzdłuż Reymonta dojdzie także odległość fizyczna.

  Sw.Zofia-operacja ginek a łapówka?
Do laminja:

Oj droga Pani co innego teoria ,a co innego praktyka a'propos robienia
zamieszania. Ja nie zapłaciłam we właściwym momencie ginekologom ( z czystej
niewiedzy) i niestety mam tego konsekwencje do dzisiaj. Zrobienie zamieszania
jak narazie nie przynosi dużego efektu- prokuratura opieszale bada sprawę ;
biegli sądowi to też ginekolodzy i jak to powedział mi jeden z nich :ma pani
rację ale nikt pani tego na piśmie nie da!; ze szpitala zaginęła część mojej
dokumentacji bardzo ważnej w sprawie- dyrekcja twierdzi ,że ma prawo zaginąć
(???) tak jak mi ma prawo zginąć portfel (tekst dyrektora Prof.). Media
zainteresowały się moją sprawą - sprawa została przekazana do oddziału głównego
do zatwierdzenia- czy zatwierdzą nie wiadomo bo dużo mają takich Hitów. Nie
powiem już ile kosztuje to wszystko mnie i moją Rodzinę w sensie fizycznym;
psychicznym i finansowym. I powiedzieć Pani coś jeszcze - gdybym miała
możliwość powrotu do tej sprawy do początku to naprawdę zapłaciłabym i
cieszyłabym się teraz zdrowiem fizycznym i psychicznym; myślę że jeśli chodzi o
zdrowie to warto czasem zapłacić!! Fajnie wystawia się opinie w teorii ale
praktyka pokazuje co innego ; niestety!

  Nie chcemy kwiatów..Jak?
ofelia1982 napisała:

> jeśli ten tekst będzie na zaproszeniu a nie na jakiejś wkładce..ekhm..nie wiem,
> świat chyba za szybko idzie do przodu jak na mój gust

łeee, dwa lata temu normalnie w zaproszeniu było. Wkładka to z noclegiem do
części z nich była dodawana. Poza tym taka wkładka może zaginąć. Tak, niestety
nie każdy że tak powiem pielesi zaproszenie. Po prostu położy gdzieś
niekompletne,a potem przed ślubem szuka .

  bog nie dba o materialny swiat
ograniczanie
Lektura szkolna ‘Robinson Cruzoe’ to poetycki hymn na cześć ograniczeń i wielka pochwała roztropności. Lista rzeczy uratowanych z katastrofy to najwspanialsza poezja. Każde uratowane narzędzie zmienia się w ideał, ponieważ równie dobrze mogło zaginąć w morzu. Czasem warto popatrzeć w lustro i pomyśleć sobie: może i ja o włos uniknęłam katastrofy i ujrzałam światło dzienne. Czasem mówi się o kimś: ‘mógł być kimś’. Ale dla mnie o wiele mocniejszy i bardziej zaskakujący jest fakt, że każdy zwykły człowiek mógł nie być.
Dlaczego mimo wielkiej różnorodności dostępnych nam rzeczy odczuwamy brak? Zbigniew mówi: patrz Jasiu ile tego na stole…a jaś rzecze: wg mnie czegoś tu brakuje. Czasem też mam takie odczucie i wszystko, co jest wydaje się pozostałością z katastrofy: pozostały dwie płcie i jedno słońce…podobnie jak u Robinsona: dwie strzelby i siekiera. Dlatego trzeba oszczędnie gospodarować gwiazdami i całym inwentarzem.

  HERBALIFE -dzien po dniu - cz.IX
Czesc Margarita, witajna forum Moze wpisz jeszcze raz tresc
swojego postu w tym watku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48760&w=76925109
a w temacie napisz, ze to do on_na, bo w tym watku twoje pytanie
moze zaginac "w tloku" niedostrzezone

  Gdzie ja znowu byłam? - nie tylko w szaradach IV
CIASTO ZE SZPINAKIEM

Składnikidla 2-4 osób

szpinak mrożony, 1 opakowanie
Ser biały, pół kostki
marchewka, 1
ser żółty, 10 dkg
Gałka muszkatołowa, szczypta
masło, 2 łyżki
ciasto francuskie,
roztrzepane jajko, 1
cebula, 1
czosnek, 3 ząbki

Opis przygotowania//czas przygotowania: do 45 min
Cebulę zeszklić na maśle, dodać rozmrożony i odciśnięty szpinak,
czosnek, gałkę muszkatołową, startą marchewkę, sól i pieprz do
smaku. Smażyć jeszcze przez chwilę a pod koniec dodać starty ser
żółty. Gdy trochę przestygnie przełożyć do miski i zmieszać z serem
białym. Mamy gotowy farsz do naszych calzone.
Ciasto francuskie rozwałkować na stolnicy pokroić na kwadraty 5/5
cm. Na każdy kawałek ciasta wyłożyć część farszu. Zaginać po
przekątnej, ugniatając końcówki tworząc małe trójkątne pierożki.
Po wyłożeniu na blachę do pieczenia calzone posmarować roztrzepanym
jajkiem.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 20 min.
Podawać z sałątą i sosem majonezowo-czosnkowo-jogurtowym.

  Co mówic w czasie rozprawy ,bez orzekania o winie
Czyli sąd wydał postanowienie. Wczytaj się w jego treść. Czy wniosek został
oddalony w calości czy w części itd. Jeśli nie zgadzasz się z postanowieniem
możesz złożyć zażalenie, ale przedłuży to sprawę bowiem akta musiałyby iść do
sadu apelacyjnego, który rozpoznał by zażalenie. Kilka miesięcy może to potrwać,
zależnie od sądu.
Jesli nie chcesz składać zażalenia masz dwa wyjścia. Poczekać na wezwanie do
uiszczenia opłaty (po uprawomocnieniu się postanowienia), ale wpłacić samemu.
Jeżeli sąd oddalił wniosek w całości, wówczas musisz wpłacić 600 PLN, jeśli w
części to musisz uzupełnić wskazaną w postanowieniu kwotę.
Wpłacić możesz:
- w kasie sądu (powołując się na sygnaturę sprawy)
- kupując znaki opłaty sądowej o odpowiednich nominałach i naklejając na jakieś
pisemko przewodnie, bo same znaki mogą zaginąć
- na konto sądu (na stronie www sądu powinno być wskazane konto dochodów)

Możesz też poczekać na pismo z sądu z wezwaniem do uiszczenia opłaty.

  Poradnik koledowy
A ja miałam w tym roku naprawdę udaną kolędę. Akurat obchodziliśmy rodzinnie
urodziny córeczki. No i ksiądz trochę się zdziwił, że u nas impreza, głośno,
kolorowo, muzycznie, dzieciato, szalenie. Na szczęście szybko przyłączył się do
zabawy, zjadł, popił. Poprzepytywalismy go z rożnych rzeczy religijnych,
najpierw tak dla jaj, w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak (część gości
bała się, że ksiądz będzie "odpytywał" z przykazań, różańca itd., oj mocno
drżeli ze strachu) i wymyślili (panowie oczywiście), że będą zaginąć księdza. A
że młody przyszedł taki, to dał się wplątać w kabałę, ale dobrze wyszedł:)
Wesoło było!

  kiedy do ogrodu??
Praktycznie kotek może zacząć wychodzić,ale najlepiej w Twoim towarzystwie
razem z innymi kotami lub psem.Dawkuj te spacerki,często,krótko...potem coraz
dłużej i dalej,niech pozna okolice i niebezpieczeństwa z nią
związane(auta,ulica, nieprzychylny pies sąsiada,grupa rozwrzeszczanych dzieci
itp)-ale pod Twoją kontrolą.
Oczywiście pomyśl o kastracji,gdyż już niedługo zacznie się ten okres i kotek w
pogoni za kotką może zaginąć.

  blyslo mi :P
Wspolczesni chorzy z urojenia
Nie, nie wierze we wszystko.
Nie wierze przede wszystkim w UFO, Dänikena, zaginanie lyzeczek przez Uriego
Gellera. I nie wierze w histerie dotyczace elektrosmoka.

Bo jeszcze zadnemu badaniu (a byly ich legiony) nie udalo sie wykazac
pozatermicznych dzialan fal radiowych przy zwykle spotykanych natezeniach pola.

Co prawda rzekoma elektrosensytywnosc grasuje i wiele osob wierzy w szkodliwosc
fal radiowych z telefonow przenosnych. Aczkolwiek ich cierpienia wywolywane sa
samym widokiem oddalonej (i czesto wogole nie dzialajacej jeszcze) anteny na
dachu. A nie promieniowaniem lezacego za sciana aktywnego telefonu.

Jakos promieniowanie z nadajnikow radiowych i teelwizyjnych rowniez nie powoduje
problemow. Choc natezenia pola z tych nadajnikow sa czesto znacznie wyzsze od
pol generowanych przez telefonie mobilna.

Coz, wspolczesni chorzy z urojenia.

Co do wiary, to wierze w prawa fizyki, ktore poznalem na studiach. Jak na razie
zadnego jeszcze z poznanych nie trzeba bylo pisac od nowa.

A co do profesora, to w kazdej dziedzinie znajdziesz wariata. Sam na studiach
poznalem kilku.

  Serenity makadi heights!!!
ab-is napisała:

> a ja jeszcze pomecze Was o ten budynek sport
> 1) czy jest pietrowy i duzy ,czy parterowy
> 2)czy wokolo jest zielen czy beton(generalnie widok z balkonu na co?)
> 3)czy jest tam restauracja czy musze zaginac do budynku głównego na
> jedzonko
> 4)czy ten budynek tez ma 5*
> 5)czy sa tez szlafroki i papcie
>
> itp.
Budynek sport jest piętrowy jest ich kilka !!!!! tak jest trochę zieleni luknij
na zdjęcia trochę wyżej jest link do nich Widok z okna /balkonu to przeważnie
pustynia i jakieś prace budowlane albo ulica i kawałek ogrodu !!! W tej części
niema nic 0 baru , restauracji , basenu nic .....Według mnie niema nawet 3* choć
pokoje ok. ale sam obiekt to po prostu inny hotel i to w drugiej linni brzegowej
/basenowej i restauracyjnej :( Niema szlafroków ani papci

  Serenity makadi heights!!!
a ja jeszcze pomecze Was o ten budynek sport
1) czy jest pietrowy i duzy ,czy parterowy
2)czy wokolo jest zielen czy beton(generalnie widok z balkonu na co?)
3)czy jest tam restauracja czy musze zaginac do budynku głównego na
jedzonko
4)czy ten budynek tez ma 5*
5)czy sa tez szlafroki i papcie

No wlasnie..mnie tez ciekawi czy sa szlafroki i kapcie w serenity??

6)czy w części sport jest basen?

czy po prostu śpi się w części sport, a resztę dnia spędza
w "standartowej"
części hotelu?

Zebralam te pytania w jedno miejsce i czekamy na odpowiedz:))

  Dlaczego kobiety zarabiają mniej?
Dlaczego kobiety zarabiają mniej?
Jak zwykle zaginanie pały. Pracuje w firmie gdzie szefem jest
kobieta, która zarabia najwięcej ze wszystkich, co jest zrozumiałe.
Zatrudnione sa inne kobiety, które jeżeli chodzi o zarobki w niczym
nie odstają poza mężczyznami a często mają wyższe wynagrodzenia a
także są na stanowiskach decyzyjnych. Nie wiem w czym problem z tą
paplaniną. Inna sprawa, że część z tych pań poza wiedzą na temat
mody, seriali, makijaży itp niczym specjalnie sie nie wybijają a
wręcz przeciwnie potrafią zniszczyć inna kobiete-pracownicę, która
rzeczywiście swoja wiedzą bije je na głowę. Zresztą robią tak samo z
mężczyznami wykazującymi profesjonalizm w zawodzie a nie w
opowiadaniu dyrdymałów o modzie, celebritach. Nikt tak nie narzeka
na kobietę szefa, jak kobieta, ktora jest jej podwładna i przy
pierwszej okazji potrafi szefowej wbic nóż w plecy.

  Chcesz kupić używane auto? Sprawdź dobrze umowę
ale ty jestes wlascicielem takiego auta

skoro nikt nie zglasza jego zaginiecia a niemiec belg czy kij wie kto tam
potwierdza ze sprzedal auto to czyje ono jest ? niczyje ?

pozatym w ksiazce samochodu jest wpisany wlasciciel
a dokumenty kupna auta mogly ci zaginac lub spalic sie
niech ubezpieczalnia wystepuje o kopie do komunikacji ciekawe czy dostanie ...

to tylko nastepny sposob ubezpieczalni
nie mowiac o bardziej bezczelnych czesto bezpodstawnych sposobach o ktorych
pelno w internecie

  Znikają Polacy za granicą...
Znikają Polacy za granicą...
W zatrważającym tempie rośnie liczba Polaków uważanych na Wyspach Brytyjskich
za zaginionych. Instytucje pomocy alarmują: ludzie znikają, bo wstydzą się
kontaktu z rodzinami w kraju

liczną grupą poszukiwanych Polaków są ci, którzy nie znaleźli na Wyspach
szczęścia. Według szacunków polskich placówek dyplomatycznych takich ludzi
jest ponad 3 tys.: - To ci, którzy sobie nie poradzili. Przyjechali bez
znajomości języka, nie znaleźli pracy, trafili na ulicę albo do przytułku. Nie
mają za co żyć ani za co wrócić. Wstydzą się kontaktować z bliskimi w kraju
-mówi Piotr Witkowski. W dublińskim schronisku ojców kapucynów Polacy stanowią
często połowę podopiecznych. Jest jeszcze spora grupa Polaków, którzy zaginąć
chcieli, choć powodzi im się świetnie. Z jakiego powodu? Nie chcą utrzymywać
pozostawionych w kraju rodzin albo gościć u siebie krewnych. - W tej chwili to
kilka tysięcy osób i ich liczba stale rośnie -mówią pracownicy instytucji
pomocowych. ITAKA dotarła do mężczyzny, na którego wyjazd do Londynu złożyła
się rodzina. Nie odzywał się, bo nie chciał oddać długu.

praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4769720.html

  Czy soczewka jest na "właściwej" stronie?
cześć
noszę soczewki juz kilka lat i wiem jak to się sprawdza
popatrz na swoją rękę jak jest odwrócona wnętrzem do góry
jeżeli zegniesz ją "środku śródręcza" (nie wiem jak to się fachowo
nazywa" to w pewnym miejscu skóra zrobi "dwa pagorki" (na obrzeżu
dloni)
połóż w tamtym miejscu na wyprosowanej i koniecznie bardzo czystej
dłoni soczewkę i wtedy zegnij lekko dłoń tak jak mówiłam
jeżeli brzegi soczewki będą zaginać się "do siebie" wtedy masz je
wywinięte na dobrą stronę
jeżeli "będą od siebie uciekać" to wtedy na złą stronę

soczewki na złej stronie mogą powodowac dyskomfort ale możesz to
odczuć dopiero po jakimś czasie, gdy np. nie ma warunków
higienicznych żeby soczewkę przełożyć na dobrą stronę, więc gdy masz
wątpliwości to zawsze dobrze sprawdzić

  Koniec handlu z budek w Śródmieściu
Koniec handlu z budek w Śródmieściu
No niestety jak się nie pozbędziemy badziewnika z centrum to nadal
będzie to miasto wyglądało jak Bangladesz. Ale i mieszkańcom też
można coś zaproponować. W innych stolicach są kamienice przerobione
wewnątrz na supermakety, w biurowcach jest część handlowa. Ale coś
mi się wydaje że to niewiele da bo Babcia i tak będzie choćby na
trzech kulach zaginać przez pół miasta pod Halę Mirowską czy Banacha
kupić od Pani Marysi mięso z budy bo tak. Ta Pani nie musi z Centrum
śmigać na Górczewską do oszołoma bo centra handlowe ma o wiele
bliżej np. arkadię. Niezadowoleni bedą zawsze, a takie budy muszą z
miasta zniknąć i już....

  Szukam rodziców dzieci z wyciętym 3-cim migdałem
polowe twojego opisu przypisalabym mojemy szymonowi.tez ma 4,5r i
podobne objawy.katar,czeste anginy,bol ucha,zaginanie ucha jakby cos
przeszkadzalo. bierzemy zyrtec bo nie wiadomo tez czy nie alergik.to
go trzyma przy zdrowiu.
w czawartek idziemy do laryngologa.napisze co doradzil. a wkrotce
rowniez na testy alergol.

z kolei jedna dziewczynka ode mnie z zerowki miala juz termin na
wyciecie 3migd.poszla ale okazalo sie ze ponoc angine i przelozyli
na inny dzien.matka teraz sie zastanawiac czy w ogole ponowic,bo tez
sie nasluchala o czestych oskrzelach no i boi sie narkozy.

sama nie wiem co lepsze-czy ciagle anginy czy ryzykowac usunac i
modlic sie by nie schodzilo nizej.

a o odrastaniu usunietego migdala nie slyszalam.
znam 2 osoby conajmniej ktore mialy usuniete i nie odroslo im nic

tez nas czeka podobnie co ciebie wiec trzymajmy sie ))))

  Jak udało mi się przeżyć - dziecięce pomysły
1. zabawy na budowach, wiadomo, wystajace jakies prety zbrojeniowe, brak schodow
itp, zgroza,
2 zaginanie na owych budowach gwozdzi powbianych w deske, jednego dnia mialam
pecha i przebilam sobie stope, ale chyba trafilam na jeden z tych dziwaczych
punktow ze przebijesz cialo i nic- nie krwawilam i maly slad byl, no to zabawa
trwala dalej, za drugim razem nie mialam tyle szczescia - stopa przebita na
wylot :o krwi akby swinie zazynali - gwozdzie rzecz jasna zardzewiale :F
3 zabawy na starej zwirowni, gdyby piach sie obsunal, pogrzebaloby nas zywcem
4 zjazd na folii po trawiastej gorce - w poblizu ruchliwej ulicy
5 zabawa w ciemnej piwnicy - wpadlam do podpiwniczenia i nabilam sobie lydke na
gwozdz, czy musze mowic ze zardzewialy?
6 w owej piwnicy innym razem przecielam sobie noge potluczonym sloikiem - pol cm
od sciegna - efekt - 40 szwow
duzo by opowiadac - moje dzieci za takie zabawy bym zabila a moi rodzice o
czesci nic nie wiedza

  Paznokcie i dłonie
a moze ktos ma patent jak "wyprostowac" naturalne paznokcie? Z hodowaniem nie
mam wiekszych problemow, tylko paznokcie od palcow wskazujacych i jednego
srodkowego rosna mi w dosc dziwny sposob - czesc paznokcia ma tendencje do
zaginania sie do dolu, podczas gdy reszta jest na normalnej wysokosci, albo
wrecz lekko podniesiona do gory. Opilowac tego tak, zeby dobrze wygladalo, nie
idzie, bo trzebaby spilowac zbyt duza powierzchnie i paznokiec wyglada
na "wybrakowany".
Tipsow w zadnym wypadku i w zadnej postaci nie zaloze. Nie wytrzymalabym z
czyms nalepionym na paznokciu i przez slub pewnie zdazylabym sobie pozrywac;p
jestem typem, co drazy nawet najmniejsze pekniecie na paznokciu, dopoki go nie
odlamie ;p
Miala ktoras z was taki problem z krzywymi paznokciami?

  SUUPER - orkiestry
Świecka orkiestra to wizytowka naszego miasta, rozslawia je w wielu czesciach
kraju a takze zagranica.Moze nasze miejskie wladze albo swieccy przedsiebiorcy,
wspomogliby ja finansowo. Niestety widac, ze orkiestra zubozala, od wielu lat
te same mundury, troche juz sie opatrzyly i traca myszka...
Jedynie orkiestra deta uswietnia swieckie imprezy,szerzy w miescie kulture
muzyczna. Gdyby nie orkiestra nie byloby wspanialego festiwalu, na ktory tak
licznie chodzimy od lat. Jest to jedyna stala impreza na wysokim poziomie jaka
jest organizowana w Świeciu, nie pozwolmy jej zaginac!a co najistotniejsze jest
to impreza bezplatna. Jestesmy za friko raczeni kultura przez orkiestry,. co
dzis jest zjawiskiem unikatow ym. Pozdrawiam fanow swieckiej orkiestry,
wspierajmy ja nie tylko oklaskami na wspanialych koncertach

  Kreta- ranni po strzelaninie na wiwat
Kreta- ranni po strzelaninie na wiwat
Dwie starsze osoby (Grecy) przebywają w szpialu w Chania z
niegroźnymi ranami postrzałowymi po dzisiejszych panigiria w
rejonie. Jak wiadomo, świętowaniu 15 sierpnia (obchodzonemu na
setkach panigiria w całej Grecji), na Krecie (i miejscami gdzie
indziej) towarzyszy zwyczaj "balothia" (μπαλωθιά - strzelania na
wiwat (ten sam zwyczaj obowiązuje też na wielu kreteńskich
weselach). Na Krecie, na której broń posiada prawie każdy (!)
(ułatwia to też pograniczny status wyspy) strzela się często ostrą
amunicją!..
To nie pierwsi ranni po "wesołym" strzelaniu. Problem ten zdaje się
nasilać. W związku z tym, przeciwko "balothia" opowiedziały się
ostatnio pewne autorytety, np. mający kreteńskie korzenie Mikis
Theodorakis. Nic nie wskazuje jednak aby "balothia" miała zaginąć.
Jest jedną z największych atrakcji zabaw.

  co ile noworodek będzie chciał jeść?
hmm...to chyba muszę sobie jakoś inaczej spanie urządzić. Mamy takie łóżko że
nie ma się na nim o co oprzeć żeby przysnąć z dzidzią, poza tym jest wielkie i
mała mogłaby gdzieś w nim zaginąć;) Niby drobiazg, taka techniczna sprawa ale za
to jakie ma znaczenie.
Skoro mówicie że trzeba spać karmiąc to zdaję się na opinie doświadczonych
mamusiek;) Dzięki wielkie za wszelkie informacje i rady.

Chylę także czoło do ziemi na cześć mamy bliźniaków, trzymaj się kobieto!;)

  Kielce: Poszukiwania 11-letniej Magdy
Gość portalu: F. napisał(a):

> ....to JA :
Możliwe, ale coś obiecałeś?
Ktoś w necie napisał mądre słowa - "czasem wcześniej dzieją się rzeczy, które
tylko pozornie wyglądają niewinnie?"
Tak to ma olbrzymie znaczenie, a na pewno wszędzie dzieje podobnie i tam w
okolicach dworca i dzielnicy, a były takie glosy, że jest wyjątkowo
niebezpiecznie. Musiał ktoś różne zachowania różnych ludzi zaobserwować (może
jakieś młode dziewczyny podziela sie info?), może ktoś odważny coś napisze w
końcu, coś wniesie nowego i pomoże w rozwikłaniu tej dziwnej zagadki,.... Ważny
jest też sam moment zgłoszenia zaginięcia Magdy, ale to już sprawa detektywów,
to ich fach, a Nam tylko liczyć na szczęśliwe zakończenie. Nie może przecież
człowiek zaginąć ot tak bez śladu, to nie jest możliwe... Ktoś tam wskazuje nowe
miasta, ale doskonale mogą być już te wcześniej, a często najciemniej jest pod
latarnią...

  Jeszcze raz - kot a dziecko w domu
Jeszcze raz - kot a dziecko w domu
Witajcie, mam do Was pytanie. Czy macie doświadczenie ze zmianą charakteru
kota po przybyciu dziecka do domu? Latka zrobiła się domowym kotem... a inne?
Jestem w piątym miesiącu ciąży i bardzo się obawiam reakcji mojego kocurka na
pojawienie się dziecka. Teraz nie jest zbyt towarzyski, często ma "napady
agresji" tzn. próbuje gryźć i drapać. Moi rodzice i teściowie oczywiście już
by najchętniej pomogli mu "zaginąć w ciemnym lesie". Oczywiście totalnie i
nie przyjmuję niczego do wiadomości. Nie zmienia to faktu, że bardzo się
obawiam. Nie chcę być w sytuacji, w której musiałabym się wybierać. Poradźcie
co robić!

  Dajmy zdolnym pieniądze, bo nam uciekną
Szanowna Pani Małgorzato, nie wiem, w jakiej dziedzinie nauki ma
Pani praktykę. Być może w Pani dziedzinie wykładanie bez oparcia w
badaniach własnych ma sens, chociaż byłbym zdziwiony, gdyby tak było
naprawdę. W fizyce, w której ja mam praktykę, nie można być dobrym
wykładowcą nie prowadząc własnych badań. Jaka jest klasa odkryć
zrobionych przy tych badaniach, to jest, z punktu widzenia
dydaktyki, sprawa drugorzędna. Najważniejsze jest, żeby wykładowca
regularnie przynajmniej próbował rozwiązać SAMODZIELNIE jakiś
problem, którego nie rozwiązał nikt przed nim. Daje to wgląd
zupełnie nieporównywalny z tym, jaki daje czytanie doniesień o
cudzych wynikach. Nawet przy próbie powtórnego otrzymania znanego
już wyniku często okazuje się, że mieliśmy o problemie fałszywe
wyobrażenie - bo opublikowane doniesienie nie informowało o
szczegółach i pułapkach rachunku, jaki trzeba przeprowadzić. Bez
własnych badań można być tylko nauczycielem w szkole albo
tzw. "dziennikarzem naukowym" typu gazetowego Piotra Cieślińskiego,
ale nigdy dobrym dydaktykiem uniwersyteckim. Takiego wykładowcę będą
bez najmniejszej trudności regularnie "zaginać" bystrzy studenci,
więc na dodatek straci autorytet.

  Smutek rynsztoków
"GW" to tez calkiem niezly rynsztok....

....rynsztok to calkiem uzyteczna czesc drogi....
smierdzi tylko wtedy, gdy w stoi tam duzo wody....
Poniewaz wodolejstwo w Polsce kwitnie, rynsztok w Polsce
nigdy nie wysycha.....
W krajach bardziej uczciwych, solidarnych, sprawiedliwych
rynsztok jest marginesem....
W Polsce, gdzie lajdactwo jest rownoprawnym atrybutem
polskiej "normalnosci" rynsztok to metoda aby nie popasc
w oblakanie.....ludzie z garbem przyzwoitosci, wyrzuceni
na margines, nie potrafia juz byc elementem pozytywnym....

A poniewaz ryba smierdzi od glowy, to nikczemne dzialania
elit nie pozwola zaginac rynsztokowi....
Rynsztok to desperacja...rynsztok to frustracja....rynsztok
to brak solidarnosci....rynsztok to rezultat upodlenia...itp.

  Pytanie o mandat i coś z zakresu poprawnej jazdy r
a mnie ost pouczyła straż ochrony kolei!
na dworcu PKP w bydgoszczy (jak zreszta w wiekszosci miast) nie ma podjazdów
dla wozkow/rowerow na schodach do/z tunelu wiec trzeba przelazic z rowerem
przejsciem "technicznym" dla pracowników kolei po torach tylko jest zakaz i
czesto tam specjalnie stoja i przeganiaja i trzeba rower pod pache i zaginac po
schodach zeby mial satysfakcje taki sokista?!?! ze niby wolno korzystac tylko
osoba niepelnosprwanym na wozkach i to w towarzystiwe pracownika PKP lub
straznika kolejowego?!? ciekwe jak taki potem inwalida na wozku wsiadzie sobie
do wagonu? pierd****** przepisy!?!

  Bagaż
Torby też mogą byc .. a co za różnica ...
należy dołaczyc do rączki jakąs taką wizytówkę z imieniem i nazwiskiem i
adresem a ponadto biuro podróży daje ci naklejki identyfikacyjne i
przy odbiorze bagażu obsługa nakleja takie tasmy z numerem lotu itd i
.. nic nie powinno zaginąc ale czy tak będzie ..to sie okaże ..
trzeba mieć wiarę !!!

UWAGA waizki i torby nie powinny byc najładniejsze bo z reguły sa
rzycane przez obsługę lotniska i czesto ulegaja zabrudzeniu czasem nawet
drobnej awarii !!!!!!

  Papierowe dzienniki lekcyjne przejdą do lamusa?
Własny notes to raczej konieczność niż przyjemność. Z własnej pracy wiem jak
często na lekcji nie ma dziennika z różnych powodów ot choćby lekcja odbywa sie
równolegle w kilku grupach, gdzie wtedy miałbym wpisywać oceny, by je potem
wpisać do dziennika? Ale gdybym miał w każdej klasie komputer lub tablet z
dziennikiem elektronicznym to wystarczył by pendrive i wszystkie oceny z mojego
przedmiotu zawsze miałbym przy sobie. Co do bezpieczeństwa to wydaje mi sie ze
dane elektroniczne są bezpieczniejsze niż jeden dziennik który przecież może
"zaginąć". Dobrze zabezpieczone i automatycznie backup'owane były by bezpieczne
i dane ułatwiły by prace nauczycielom. Którzy i tak przenoszą je często z
dziennika papierowego do elektronicznego - robiąc podwójną robotę. A podliczanie
frekwencji(kreseczki itp.) to już w ogóle średniowiecze - wolałbym w ten sposób
zmarnowany czas poświecić na ważniejsze dla edukacji uczniów rzeczy .
Ale wiem też że długo jeszcze nie doczekamy sie elektronicznego dziennika z
prostej przyczyny - w każdej klasie w szkole bynajmniej nie ma komputera i
pewnie jeszcze długu nie będzie.
A za przenoszenie danych z dziennika papierowego do elektronicznego serdecznie
dziękuję - kolejne zmarnowane godziny dla wygody rodziców którym nie chce sie
zadzwonić do szkoły i zasięgnąć informacji.

  Defragmentacja czy warto?
Gość portalu: wardog1 napisał(a):
> Czy warto uporządkować szafę, i czy niema ryzyka nieznalezienia koszuli po
> tym :)
Aleś wymyślił. Różnica jest taka, że przenosząc koszulę masz ją w ręku, a na HDD może po drodze zaginąć (w przypadku błędów na HDD czy zwisu). Jednak ryzyko jest niemal zerowe, bać się powinni tylko ci którzy jak kopiują jakieś pliki to często mają błędy.

Aha wardog1 bądź betatesterem: uruchom 50 razy defragmentację i za każdym razem wyłączaj kompa podczas niej (z prądu albo możesz też robić trwałą zwiechę systemu), najlepiej wrzuć coś na partycję D i potem sprawdź pliki.

  Czy zaginacie rogi?
nigdy przenigdy nie zaginam rogów !!!!!!!

zakładka, karteluszek, trawka, zapałka ( jeżeli akurat jest w pobliżu ), oddarta
część chusteczki ( absolutnie czystej , nooooo ) - różności zatem...

zaginanie rogów byłoby barbarzyństwem ! - czy ktoś się do tego przyzna ?

  hałaśliwa fabryka obok domu-gdzie to zgłosić?
hałaśliwa fabryka obok domu-gdzie to zgłosić?
Cześć, jestem już zdesperowana i pilnie potrzebuję pomocy... Kupiłam
mieszkanko w budynku sąsiadującym z zakładem pracy, w którym od 6 rano do
19.00 pracuje (z przerwami) niewiarygodnie wkurzająca maszyna, wydająca
regularny i rytmiczny huk. Nie znam się na tym, sądzę, że to jakiś walec. Na
stronie www tego zakładu znalazłam ich usługi:

"cięcie blach na gilotynach o grubości 1 - 12 mm
cięcie blach na zaginarce o grubości do 3 mm
walcowanie blach o grubości do 10 mm
spawanie w osłonie argonu stali nierdzewnej, kwasoodpornej oraz aluminium
polerowanie mechaniczne stali nierdzewnej
elektro-polerowanie (galwaniczne) stali nierdzewnej
kucie matrycowe odkuwek ze stali nierdzewnej
toczenie, frezowanie, szlifowanie "....

Jednym słowem koszmar!

Poradźcie proszę, do jakiego urzędu mogę to zgłosić? Przecież nie mogą tak
bezkarnie hałasować na dość dużym osiedlu mieszkaniowym, tzn w okolicach
Krauthofera i Górki!
Są chyba jakieś dopuszczalne normy?...

  Zespół Szkół Elektrycznych Hauke -Bosaka
Cześć. Tomka nie pamiętam, Swego czasu spadł do nas Fazi-Janusz, Aneta z
koleżanką, może jeszcze ktoś, ale jednak pamięć nie jest idealna.. Z kolei
niski i gruby facet przypomina mi nauczyciela miernictwa, matematyków w moich
czasach nie pamiętam ale p. Iwanek lubił zaginać innych swą "wiedzą". Ze
szkolnych lat pamiętam wydarzenia na placu tien an men i pomnik z rozjechanego
roweru wraz z pikietą, która go pilnowała. Ten rower znikał w nocy, a potem
znowu się pojawiał. Tamtędy jeździłem do domu i podziwiałem
upartych "oporników". Pozdrawiam.

  Włosi osądzą CIA
Wydani agenci CIA nie musza byc
Wystarczy ze zostana zatrzymani na terenie Wloch badz gdziekolwiek gdzie europejska wspolpraca
wywiadow ma miejsce. Potem po nich smialo moze zaginac sluch tak jak po tym imamie.

Jesli mozna ich zidentyfikowac to sa spaleni w pewnej czesci Europy i tyle. CIA powinna wiedziec ze to
nie ta strefa wplywow i uklady NATO koncza sie tam gdzie zaczyna sie dzialanie wbrew prawu danego
kraju. Ja mysle ze CIA wie o tym i wlicza to w ryzyko... natomiast oby sie nie przeliczylo. Lamanie prawa
suwerennego panstwa jest wszedzie karalne i wyjatkow niestety raczej nie ma. Jak sie dziala jak KGB
czy Mosad to z pewnoscia sie liczy z zatrzymaniem wlasnych agentow a potem ich sadzeniem. I
owszem mozna uzyc "metod specjalnych" by odzyskac agenta, ale mysle ze najlepsz kara dla agentow i
wywiaqdu obcego jest ich ujawnienie tychze do publicznej wiadomosci.

Z New Jersey,
pocalujta_wujta

  AKCJA "BABKA" JEST GŁUPAWA
Jeśli chodzi o mnie to powstańcy z AK powinni mieć JEDNO centralne miejsce,
gdzie będzie można składać im należny hołd. Niech to będzie jakieś muzeum,mega
pomnik, katedra - cokolwiek, byle jedno. Inaczej będziemy mieli sytuacje, że co
druga ulica będzie jakiegoś bohaterskiego zgrupowania,mężnego dowódcy
zgrupowania, wybitnego zastępcy dowódcy zgrupowania, zgrupowania zgrupowań, czy
też dowódców zgrupowania zgrupowań... a i tak pozostanie wiele osób
zasłużonych, a pominiętych (lub niedostatecznie podkreślonych) w nazwach ulic.
Czy żyjący jeszcze żołnierze zgrupowań AK "Żmija", "Żubr" w rocznicę
sformowania oddziału lub wybuchu powstania przyjeżdżają na nowe żoliborksie
osiedle niedaleko granicy z Bemowem, stają w zadumie na osiedlowej ulicy
pomiędzy zaparkowanymi samochodami i śmietnikami i oddają cześć swoim poległym
współtowarzyszom broni? Czy inne miejsca z ulicami-nazwami zgrupowań AK mają
lepszą oprawę?
Jeżeli miarą zasług ma być wpis na skorowidzu planów miast, to wszystkim którzy
o to walczą bardzo współczuję ich małości.
ZOstawmy Babkę w spokoju. Do wyborów samorządowych radni mogą się przygotować w
inny sposób...
Coraz więcej "małych" miejsc pamięci AK powoduje, ze ta pamięć jest
rozproszona - łatwiej jej zaginąć. Skumulujmy ją w jednym miejscu - może dzięki
temu przetrwa dłużej i uszanujmy tradycję ulicznych nazw.

  Armia!!!
Armia!!!
Otrzymałem wezwanie do stawienia się na WKU. Przyszło jako zwykły list, nie
polecony, więc moja mama nie miała szansy, by go nie odebrać. Ja nie mam
oczywiście zamiaru spotykać się z mundurowymi. Dodam jeszcze, że mieszkam w
Warszawie (tymczasowo), a wezwanie dotarło na mój stały adres zamieszkania w
zupełnie innej części kraju. Jestem ciekaw, czy ktoś z szanownych gości forum
wie, jakie są procedury postępowania w takich przypadkach, to znaczy, czy armia
będzie mnie szukać, jeżeli tak to w jaki sposób (czy na przykład przez zakład
pracy?)i czy w ogóle jestem zobowiązany do stawienia się na wezwanie, które nie
dotarło do mnie listem poleconym (bo przecież zwykły list mógł zaginąć po
drodze)? Będę wdzięczny za informacje.

  SIEĆ SKM WE WROCŁAWIU
gosc_nty napisał:

> krystianwro napisał:
>
> > Link do bardzo ciekawej stronki o SKM w Polsce w tym także we Wrocławiu!
> >
> > <a
> href="http://www.koleje.most.org.pl/skm/skm/prod04.htm"target="_blank">www.k
> > oleje.most.org.pl/skm/skm/prod04.htm</a>
> > Jak myslicie czy są szanse na realizację przynajmniej części tego projektu
> ???
> >
> > Myślę, że najbardziej potrzebną linią byłaby S 1, S 4 i S 6
>
> racja,
>
> brakuje mi tutaj polaczen na Mokronos-Zurowaice, Miekinie-Malczyce-Legnice,
> Oborniki Slaskie-Rawicz i Olesnice.
>
> Nie musialyby kursowac jak zaklada projekt co 10 minut, ale co np 20 w
> szczycie, 30 po szczycie a co 1h w dni wolne i swieta, (poza 1 litopada,
wtedy
> co 30 minut)
>
> ogolnie jestem za,
>
> Swiebodzki wrocilby do lask, ale co do wezla przesiadkowego to jestem
> sceptyczny, przeciez wypada on dokladnie na rozjazdach posterunku grabiszyn
>

Witam
Kiedys ekspercji sie wypowiadali na temat lini Psie-Pole - Nowy Dwór i
stwierdzili
www.zdik.wroc.pl/publikacje/report.show.html?Id=2&Nr=19
Nie chce mi sie szukac ale gdzies wczesniej na forum z 5-6 miechow temu
byla rozpatrywana ta koncepcje SKM tak ze tam mozecie poczytac.
Ja uwazam ze to nie ma sensu. Dlaczego ? dlatego ze te linie nie biegna przez
centara osiedlii. Nikomu nie bedzie sie chcialo zaginac np. 1 km na dworzec po
to aby dojechac gdzies, skad i tak dalej bedzie musial naginac piechota albo
podjerzdzac trampem czy busem.
Wrocław ma za malo satelickich osiedli "oddalonych" od centrum aby to wypalilo.
Jak to juz we wczesniejszych postach wspominalel nie tworzy aglomeracji.
Tak jak pozostala czesc miasta polskich oprocz Wawy i Trojmiasta.
Pozdrawiam

  Pytania do ekspertow !
Ja sie jeszcze wymądrzę zbiorowo:

Co do srodków przenoszenia: procz rakiet dalekiego zasiegu nie nalezy
zapominac o pociskach do dzial i artylerii rakietowej. Irak ma także jeszcze
troche samolotów wiec i klasyczną broń typu bomby chemiczne i przyrządy
wylewcze. Inspektorzy odnalezli film z testem przyrządu wylewczego pod Mirage
F.1 Od pewnego czasu pojawia sie tez informacja o przerabianiu rożnych
samolotów (np. szkolnych L-29 ale i tłokowych samolotów rolniczych!) na
bezpilotowe nosiciele broni chemicznej. Ale tych to bym sie raczej nie
obawial...:)
Co do celów: Saddam moze jeszcze zrobic inne rzeczy, np. zagazować albo
zarazic wlasny naród i oskarżyc o to Amerykanów. Caly czas przeciez podobne
rzeczy robi. Za pieniądze z programu "ropa za zywnosc" zamiast tej zywnosci i
leków kupuje broń i buduje sobie pałace a dziennikarzom pokazuje głodujące
chore dzieci ktorych jak twierdzi x milionów umarło wskutek zachodniego
embarga.
Co do japońskiej sekty: przychylam sie do zdania ze zwyklymi bombami
narobiliby wiecej szkód. Słyszalem jeszcze ze próbowali oni też ataku
biologicznego: w czasie jakichs zbiorowych uroczystości, koronacji cesarza czy
czegos takiego, jeżdzili w okolicy furgonetką, rozpylając z niej wąglik w tłum
celem wywołania masowej epidemii. Ale ich diaboliczny plan spełzł na niczym
gdyż nikt ze zgromadzonych nie zachorował.
Co do bomby walizkowej: poważnie wątpie by Rosjanie zrobili podobny idiotyzm.
Mysle ze towarzysz I sekretarz w obawie przed atomowym zamachem stanu (o ktory
by sie oskarżylo islamistów albo kogokolwiek) wstrzymałby wszelkie prace.
Niemniej technicznie jest to mozliwe. Mowilo sie swego czasu o jądrowym
pocisku do haubic 105 mm (który w koncu nie powstał). Taki pocisk ma dlugosc
ok. 40 cm i wazy ok. 15 kg. Jadrowy bylby zapewne cieższy. Tak ze sam uklad
wybuchowy zmiescilby sie w takiej powiedzmy sporej walizie. Jesli jednak te
bomby rzeczywiscie istnialy i wsiąkły to pragne przypomnieć o ich okresie
przydatności do spożycia :). Jak wszystkie nowoczesne bomby a juz na pewno
takie sprytne i miniaturowe, mialyby zapewne zapalnik z trytem. Nie wiem kiedy
one mialyby zaginąc ale okres póltrwania trytu to 12 lat a jest on w zasadzie
nie do zdobycia. Przypuszczam tez ze nie ma możliwości uzupelnienia trytu
tylko trzeba wymienic odpowiednią część w zapalniku. A wiec ktos kto ukradłby
bomby musialby co kilkanascie-24 lata "dokradac" "świeży" zapalnik albo użyc
bomby w miare szybko po kradzieży. A bez tego to już niedlugo te bomby bedą
nie do użytku, przypuszczam ze tak "wysilona" konstrukcja nie zapali na
polowie trytu albo z trudem i slabo, a na 1/4 to juz raczej wcale.

  Do graz.ki - pilne
Hm, to zależy przede wszystkim jak liczną masz grupę. Dzieci muszą mieć miejsce
na swobodne składanie i dobrze widzieć modele prezentowane przez prowadzącego,
w razie potrzeby móc podejść do wywieszonych lub ułożonych modeli. I ile masz
czasu - bo trzeba się poruszać także w makroskali.
Ja mam zajęcia z 10 - 12 osób, czasem więcej. Najpierw planuję temat - w
zależności od zainteresowań dzieciaków, świąt, pory roku, czasem przynoszę ja -
lub one - książkę i robimy sobie "koncert życzeń".
Umiejętności grupy stanowią o dobieranych modelach. Pracuję też
najczęściej "rodzinami origami" - tzn. tak dobieram składanki, aby zaczynać od
tej samej bazy podstawowej, pierwsza składanka jest najprostsza, kolejne są
bardziej skomplikowane.
Często składamy najpierw coś płaskiego, poprzedzonego zabawami z elementami
kinezjologi edukacyjnej.
Początkowo proponuję to, co dzieci najbardziej lubią: ruchome zabawki,
samoloty, czapki itp.
Ustalam czytelne zasady składania: przy składankch płaskich samodzielna analiza
modeli (kilka propozycji różniących się szczegółami, komponowanie swojego
modelu, naklejanie z użyciem niewielkiej ilości kleju).
Przy składankach przestrzennych - najpierw pokazuję i omawiam złożenie - na
pionowej płaszczyźnie (tablica, sztalugi, w ostateczności ściana), nigdy w
powietrzu - dzieci dociskają złożenia składanki na stole. Umawiamy się, że sama
sprawdzam, czy złożenie jest wykonane dobrze - muszę mieć możliwość "rzutu
okiem" i dostęp do każdego dziecka. Odzwyczajam od ciągłego pytania: "proszę
pani, czy dobrze?" - naprawdę, po niedługim czasie da się to uzyskać, a dzieci
nie hałasują i nie przeszkadzają sobie.
Gdy mam swoją przedszkolną grupę postępuję podobnie - tylko składamy
najczęściej na podłodze lub ułożonych na dywanie podkładkach z pilśni. Dzieci
wolę posadzić w dwóch, trzech szeregach - gdy siedzą w kole, mają inny punkt
widzenia prezentowanej składanki, może to zniekształcać odbiór i utrudniać
składanie.
Czesto składamy z wykorzystaniem tzw. origami-story - opowieści, w której
kolejne wydarzenia związane są ze wykonywaniem origami. Ułatwia to zaginanie i
zapamiętywanie kolejnych etapów.
Składanie ma zawsze jakiś cel - wykorzystanie origami jako zabawki, ozdoby,
opakowania, pojemnika. Z samolotami idziemy zawsze sprawdzić jak latają :)
żaby muszą poskakać, a czapki trzeba przymierzyć, a z kukiełkami urządzić
przedstawienie.
Sądzę, że dzieciaki starsze - mam w kole najwięcej czwartoklasistek - też na
początku chętnie złożą zwierzęta, samoloty, ozdoby, proste formy modułowe.
W razie czego pisz do mnie bezpośrednio - mail jest podany.
Życzę powodzenia!

  trudna sprawa - jak znaleźć zagubioną nieruchomość
Cześć Macio,

macio1994 napisała:

> Otóż, mój ojciec zakupił po wojnie działkę w mieście A. Czasy były jakie
> były, więc ze strachu wyrzucił wszystkie dokumenty z tym zakupem związane.
> Nigdy też nie przychodziły żadne papiery (podatek od nieruchomości). Wiem
> mniej więcej gdzie ta działka była, ale tylko mniej więcej. Ojciec nie żyje,
> dokumentów niet. Czy jest szansa, żeby jakoś te działkę zlokalizować i
> odzyskać?

Zastanawiałam się od czego bym zaczęła na Twoim miejscu i chyba jednak od
miejscowej geodezji. Musiałabyś zlokalizować tę działkę na tyle na ile
potrafisz a następnie zwrócić się z wnioskiem do geodezji o sprawdzenie czy w
ich ewidencji w tym obrębie figuruje taki właściciel. To żmudne poszukiwania,
ale wydaje mi się to rozsądniejsze aniżeli sąd - zresztą sama nie wiem czy w
tamtych latach były prowadzone (tak nazwę) skorowidze gdzie wpisywano strony
umów alfabetycznie (poza tym oczywiście dokumenty mogły zaginąć, poza tym w
różny sposób "nabywano" w tamtych czasach działki tak naprawdę w ogóle ich nie
nabywając, bo np. umowy pisemne). Zdecydowanie udałabym się do tej geodezji
mając świadomość (niestety - i chcę, żebyś o tym wiedziała), że jeśli nikt z
Was z tej działki nie korzystał to ktoś inny, obcy zupełnie, mógł ją nabyć
przez zasiedzenie (czasu upłynęło przecież mnóstwo) i w ewidencji gruntów już
ten obecny właściciel będzie figurował (nawet jeśli kiedyś był tam ojciec
zaewidencjonowany). Czy nikt z sąsiadów, znajomych, rodziny, nic nie pamięta?
Hm, zakładam, że wyczerpałaś tę drogę do tej pory.
Spróbuj Macio w tej geodezji - ja bym tak zrobiła. Pozdrawiam Cię serdecznie.
B.

  pieluchy jednorazowe z wycieciem na pepek
Czesc! Uzywalam Pampers New Born -polozna w szpitalu pokazala mi jak je zaginac
zeby pepek byl na wierzchu i bylo bez problemow! pozdrawiam Skrzynka

  *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V *****
znowu hurtem
odpowiadam )
Mamkube - z mężami to tak jest, to są po prostu marudne i wybredne gady i
nawet jak wszystko jest dobrze, to potrafią znaleźć dziure w całym... - ja mam
takiego na przykład w domu... łóżko duże, ale praktycznie oprócz łóżka to już
nic do sypialni nie wchodzi...

UFFFFF kupiliśmy te cholerne adidaski - musi miec takie, bo ma zbyt silny
odruch zaginania pluszków do dołu - chwytne stopy i adidasy, które mają noski
do góry mają nam pomóc to zwalczyć, bo krzysiek przez to krzywi stopy. a
krótkie dla niego teraz lepiej, bo źle chodzi i trzeba stopę zmobilizować... po
jasną anielke ja poszłam do tej fizykoterapeutki??? tak byłabym spokojna,
wprawdzie wyrodna, ale szczęśliwa matka, a tak ganiam jak z piórkiem po
galeriach handlowych w niedzielę!! żeby kupić odpowiednie buty bachorkowi... na
szczęście nie były zabójczo drogie, więc mały dostał dziś tez kapcie - bo do
tej pory nie zawracałąm sobie głowy tą czescią garderoby.

a poza tym wyjeliśmy szczebelki z łózeczka i co synek zrobił - skorzystał z
okazji, wlazł i zasnął w ubraniu...

a teściowa sie pyta kiedy my tego pieska, co to go kupiła weźmiemy do siebie
AAAAAAAA!!!!!!! chyba mu kuwetę na tarasie postawie, bo ganiac na spacerki o
szóstej rano nie zamierzam.. a i w ogóle nie zamierzam tego hodować!!! nie
żebym nie lubiła zwierząt, ale jakoś mi trudno wyobrazic sobie psa i krzysia na
naszym metrażu razem... (tzn wyobrażam sobie, ale to jakiś koszmar)...

no zapraszam, zapraszam, przyjeżdzajcie do sklepokawiarni, przyjeżdajcie )!!

bryka spać, bo jutro musze wstać bladym świtem i jechac na badania ughhh jak ja
tego nienawidze...

buziaki

  Niepracujące matki
moj nie zadaje tego pytania, gdyz czesto sam zostaje z nia caly dzien. czesciej
pyta: jak ty to wytrzymywalas?

polecam wszystkim niedocenianym: zachorowac, wyjechac, zaginąć na kilka dni.
100% odnowa moralna niedowiarkow

  Mozart nie tylko od święta
Panie autorze, jeśli się nie mylę, to troche Pan poplątał.

Bassethorn (rożek basetowy) to nie jest klarnet rozszerzony przez Stadlera.
Bassethorn to inny instrument, choc z klarnetem spokrewniony. Proszę sobie
choćby zajrzeć do Serenady "Gran partita" KV361 napisanej na 2 oboje, 2
KLARNETY, 2 ROŻKI BASETOWE, 4 rogi, 2 fagoty i bas.

Pierwsza wersja koncertu, o którym mowa w artykule, była przeznaczona na
bassethorn (KV 621a). Mozart napisał tego koncertu 199 taktów, po czym zmienił
zdanie i przerobił na klarnet.
Stadler we współpracy z Lotzem rozszerzyli (w dół) skalę zarówno bassethornu
jak i klarnetu, i taki klarnet zwie się zwykle KLARNETEM BASSETOWYM.
Mozart napisał ostatecznie swój Koncert właśnie na klarnet bassetowy. Jednak
ponieważ nikt poza Stadlerem nie miał klarnetu bassetowego i nie umiał na
takowym grać, koncert miał wielką szansę zaginąć na amen. Na poczatku XIX wieku
koncert został wydany w wersji dostosowanej do zwykłego klarnetu - wszystkie
fragmenty używające rozszerzonego dołu skali dół zostały przepisane. A
oryginalne nuty zaginęły i grano wyłącznie wersję okaleczoną. Dopiero w 1967
roku odkryto w Allgemeine Musikalische Zeitung z 1802 roku analizę porównawczą
oryginalnej wersji z okaleczoną - i świat się dowiedział o istnieniu
oryginalnej. Oryginalnych nut o ile wiem dotąd nie odnaleziono, i grywa się
rekonstrukcje oparte na niedokończonym koncercie na bassethorn oraz na tym
artykule z AMZ. Moim skromnym zdaniem, mimo że to po części domysły, to efekt
jest lepszy niż przy wersji okaleczonej.

[korzystałem z książeczki do płyty firmy Hyperion z Koncertem i Kwintetem
klarnetowym granymi przez Theę King]

  Sortownia poczty w Lublinie out?
drodzy listonosze, drogie panie z okienka!...
ja was rozumiem. rozumiem wasze rozgoryczenie! znacznie fajniej byłoby pracować
np. w sortowni, albo przy przewozie paczek, najlepiej zagranicznych, tudzież
listów grubaśnych i zza granicy. czasem są w nich pieniądze, czasem coś
wartościowego... zawsze możnaby sobie coś dołożyć do skromnej pensyjki, a tak...

w stanach, czy w każdym normalnym kraju pocztą przesyła się dokumenty, papiery
wartościowe, pieniądze, rzeczy cenne - normalnym listem! on nie "ginie", nic mu
nie brakuje w zawartości, idzie szybko, setki kilometrów pokonuje jednego dnia,
w standardzie doręczany jest na dzień drugi!...

a tutaj? polecony priorytet potrafi iść tydzień, dwa. potrafi "zaginąć'. paczki,
mimo, że komuna się skończyła, przychodzą rozprute i wybebeszone. z molochem nie
da się wygrać, nie ma co liczyć nawet na słowo przepraszam, o odszkodowaniu nie
wspomnę. listonosze olewają robotę, nie fatygują się na piętro, skoro można
wrzucić awizo na parterze do skrzynki...

gdy pewien człowiek w rybniku próbuje przełamać ten monopol, jest ścigany po
sądach, bo nie wolno! znaczek u niego kosztuje złotówkę, nikt nie dokrada... a w
poczcie polskiej? wystarczy poczytać posty na forach, wystarczy postać w
długaśnej kolejce i posłuchać co mówią ludzie, statystycznie często jestem
świadkiem "reklamacji", które oczywiście nie przynoszą niczego...

bo przecież niemożliwością jest w polsce, by pociągi były czyste i nie spóźniały
się, by poczta pracowała szybko i uczciwie, by tepsa traktowała swoich klientów
jak klientów, a nie przywiązanych do niej niewolników...

  Niezwyciężona Rosja
Mike nie potrzebnie się Oburzasz na J-K ! W temacie porównania wojen Radziecko-
Afgańskiej i Amerykańsko-Wietnamskiej po prostu ma rację! Weź pod uwagę to ,że
Amerykanie w Wietnamie ponieśli dużo większe straty w ludziach niź Rosjanie w
Afganistanie i niebotycznie większe w sprzęcie! Amerykanów wojna kosztowała w
chudy byk i trochę już li tylko z odległości jaką dzieli USA i Wietnam a
Rosjanie mieli "tylko" za miedzą! Po za tym w konflikcie Wietnamskim
Amerykanie "zmuszani" byli przez dostawy sprzętu z ZSRR i CHRL(na dobrą sprawę
Chińczycy byli tylko pośrednikami w przekazywaniu sprzętu Made By ZSRR i to tak
nie do końca solidnymi bo część dostaw potrafiła "zaginąć" na terenie Chin po
drodze albo np.znany przypadek gdy Chińczycy "podmienili" radiostacje w partii
przekazywanych MiGów-21 z nowocześniejszych na starsze wersje!) do wprowadzania
coraz nowocześniejszych typów uzbrojenia(czyli coraz droższych) a Rosjanie z
powodzeniem mogli wykorzystywać przez CAŁY konflikt zapasy zgromadzone
wcześniej! Gwarantuję Ci ,że tych zapasów starczyło by im jeszcze na z niezłą
górką nie tylko 10 ale i na 20 lat! Co do kosztów takiego wojowania to ostatnio
ukazały się lekko szokujące dane na temat konfliktu w Iraku! O ile galon oleju
napędowego w Stanach kosztuje grosze to ten sam galon dostarczony do Iraku
kosztuje już ponad 100 zielonych! Przecie podobna sytuacja musiała istnieć i w
czasie konfliktu Wietnamskiego! Każdy pocisk czy ładunek musiał DOPŁYNĄĆ lub
DOLECIEĆ do Wietnamu i to kawał drogi ,a Rosjanie mieli rzut beretem! Wojna w
Wietnamie z góry była nie do wygrania bo wszem i wobec było wiadome,że
Chińczycy tylko przebierali nóźkami,żeby wysłać kilka drobnych
oddziałów "ochotników"(a milion żołnierzy sztuka) z pomocą w razie uderzenia
lądowego Amerykanów na DRW a w Afganistanie Mudżachedini mogli liczyć na circa
abaut kilkaset osób z Pakistanu!
-Pozdrawiam!

  Chciał wyjść na chwilę. Nie ma go już 11 dni...
Chciał wyjść na chwilę. Nie ma go już 11 dni...
zeby tylko nie porwali chandlaze czesciami zamiennymi bo jak mozna
tak zaginac?? bez sladu

  Zjadl mewe i malza
Zjadl mewe i malza
Ciekawe, czy oni te malze zbieraja komercyjnie czy z glodu?

Wiadomość o 20 Polakach zaginionych w nocy z niedzieli na poniedziałek w
zatoce Solway w południowo-zachodniej Szkocji przy zbieraniu małży jest
najprawdopodobniej fałszywym alarmem - powiedziała PAP wicekonsul RP w
Edynburgu Bogusława Podgórska.

"Doniesienia o zaginięciu Polaków, jak dotąd nie potwierdziły się. Nie
znaleziono żadnych rzeczy, a co istotne, konsulat nie otrzymał żadnych
zgłoszeń o zaginionych" - podkreśliła.

Straż wybrzeża w południowo-zachodniej Szkocji odwołała w poniedziałek przed
południem poszukiwania 20 Polaków - poławiaczy małży - którzy - jak się
obawiano - mogli zostać zaskoczeni przez przypływ. Nie znaleziono żadnych
dowodów, wskazujących, że morze mogło kogoś porwać.

W akcji poszukiwawczej uczestniczyła policja i kilka łodzi ratunkowych. W nocy
wykorzystano śmigłowiec z kamerą na podczerwień i łódź patrolową. Polacy
zbierali małże w zatoce Solway w pobliżu Annan w hrabstwie Dumfriesshire.

Części Polaków uczestniczących w zbieraniu małży udało się wydostać na brzeg,
kiedy zostali ostrzeżeni przez telefon komórkowy, że nadchodzi przypływ, ale
20 osób nie można się było doliczyć.

Policja otrzymała kilka telefonów sygnalizujących, iż zbieracze małż mogli
zaginąć. Informacje były wiarygodne w chwili ich otrzymania, ale czy są
wiarygodne nadal - nie wiadomo - powiedział radiu BBC Scotland Tony Wood ze
służby ochrony wybrzeża w zatoce Solway. Wood zastrzegł zarazem, że
prawdopodobieństwo tragedii w zatoce Solway z uwagi na nieprzewidywalne fale
nie można bagatelizować.

"Nie znaleźliśmy żadnych śladów, które wskazywałyby, że na tamtym brzegu byli
ludzie - powiedział rzecznik straży wybrzeża Brian George. - O ile wiem, kilku
okolicznych mieszkańców powiedziało policji, że na piaskach widziano pojazdy i
ludzi rozmawiających przez komórki. Ale nie było żadnych śladów pojazdów ani
raportów o wzywaniu pomocy przez telefon".

"Jeśli potwierdzą się doniesienia, iż był to fałszywy alarm, nie przysporzy to
naszym rodakom popularności wśród Szkotów. Tym bardziej, że nie jest to
pierwszy przypadek zmobilizowania służb ratunkowych dla wyciągnięcia Polaków z
możliwie groźnej sytuacji, w której znaleźli się z własnej winy" - zauważyła
konsul Podgórska.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3149877.html

  i nie wstydzimy się...
Jeśli punkt odniesienia ma stanowić to forum, to... słabo to widzę. Nie mam
cierpliwości do tego, żeby poznawać coś super-dogłębnie. Zwykle rzucam się na
albumy, a ignoruję ep-ki, na których czasami można znaleźć jakieś cuda. Nie mam
chęci zwykle, żeby wnikać starannie w jakiś gatunek/styl, bo szukam tylko tego,
co jest w stanie mnie zainteresować na dłużej niż 1 dzień. Generalnie brak u
mnie pędu do jakiegokolwiek ekspertowania.
Po głębszym zastanowieniu jest tak:

1) eee... tego... Pet Shop Boys, zwłaszcza ze złotego okresu, czyli 1985-92 :)
tutaj chyba nikt mnie zagnie (wliczamy wszelkie b-side'y i rzadkie remiksy), ale
też nie widzę chętnych do tego zaginania, więc potraktujmy ten punkt jako żart.

2) Sylvian, ale chyba tylko dlatego, że poza mną nikogo tutaj jego twórczość nie
kręci w takim stopniu, więc... jak wyżej. żeby być ekspertem, to trza poznać ze
30 albumów różnych, często bardzo tajemniczych artystów, do których powstania
David się przyczynił tak czy siak. Tutaj na razie moim największym fuksiarskim
dokonaniem jest kupienie na allegro (sic!) płyty "Bold" Readymade FC za jakieś
psie pieniądze. na razie moim świętym Graalem jest "Marco Polo" Andreoniego i
Alesiniego, którego nawet na soulseeku nie ma (a ciągle żyję w przekonaniu,
podobnie jak Braineater, że jak czegoś na ssiku nie ma, to tego nie ma w ogóle i
już)

3) Bardzo bym chciał być ekspertem od ambientów wszelakich, na razie jestem na
etapie dogłębnego rozpoznania najbardziej znanych twórców, ale zawsze uważałem,
że żeby być ekspertem od jakiegoś gatunku, to trza znać dokonania nawet
czwartoligowych wykonawców, którzy w całym życiu popełnili jeden singiel lub
ep-kę rozprowadzaną tylko przez internet. Ale na tle SF myślę, że wypadam nie
najgorzej ;P

Do tego paru wykonawców, których pełne dyskografie znam, ale tylko albumy, bez
wnikania w single, bootlegi i inne świństwa. Więcej grzechów nie pamiętam. Bo ja
to w sumie tak po łebkach...

  Część wpisów z księgi gości odnaleziona
Część wpisów z księgi gości odnaleziona
a w jakim to urzedzie mogla zaginac ksiega wpisow?od marca gdzies sobie
lezala?poco byla wysylana?bedzie teraz "zrobiona" nowa?

  Wydawnictwo Wiedza i Praktyka oszuści naciągacze
Panowie, spokojnie. I jeden, i drugi z was ma rację.

Po pierwsze fakt - bez danych nic się nie dostanie. Fakt - ludzie często nie
zdają sobie sprawy z formy zakupu - zresztą WiP bazuje na niepamięci ludzi niestety.

Ale tez racja jest, że publikacje te warte są tyle co kot napłakał - konkurencja
nie dość, że o wiele tańsza, to lepsza merytorycznie oraz obszerniejsza. A
najlepsza jest stopka, że redakcja nie ponosi odpowiedzialności ......

Dobra rada - jeśli chcesz to mieć, to ok, są ludzie zadowoleni z tych
publikacji. Jeśli chcesz dostać numer bezpłatny - ok, tylko potem od razu
odpowiedz, że nie chcesz kolejnych numerów bo jest jeden haczyk - przesyłka
zwykła listowna, a czas na reklamację liczy się od momentu odebrania. Jeśli nie
chcesz - od razu odłóż słuchawkę (niestety w callcenter współpracującym z owym
wydawnictwem nie uznaje się dobrych zasad tele-sprzedaży i nie uznaje się zasady
3xNIE. Klienta ma się zaginać, tłamsić, nie mówić mu wszystkiego, a jak trzeba
to nawet 10 razy zwalczać jego obiekcje by tylko go namówić).

Jeszcze jedna dobra rada - nie złośćcie się na telemarketerów, oni i tak
wystarczająco są gnębieni i mobbowani, chociaż wy ich nie dobijajcie. Najgorsze
jest to, że pracują tam za naprawdę liche pieniążki (do wartości wypracowanej
dla wydawnictwa jak też średniej krajowej - zarobków oczywiście) na umowę
zlecenie, a więc przy słabych wynikach mogą wylecieć z roboty (zresztą w innym z
wątków ktoś trafnie opisał, jak to rano człowiek się dowiaduje, że już nie
pracuje na projekcie). Tylko firmy tj WiP i callcenter ich zatrudniające
dorabiają się na tym procederze, bo oni niestety nie. Co najgorsze, poświadczają
to swoim imieniem i nazwiskiem - ech życzę im, by też znaleźli lepsza pracę i
jak najszybciej wyrwali się z tego obozu pracy.

  Najlepsza śląska rymowanka - na czasie!
Mnie też jako Zagłębiaka często za kieleckiego scyzoryka brali, ale im to
wybaczam, jeszcze nie tak dawno wierszykiem "we antryju na bifyju..." próbowali
zaginać. Ale i tak im przaja:)

  Listy. Kolejki na poczcie w Podgórzu
Listy. Kolejki na poczcie w Podgórzu
ojej..... to już nie będzie można nazywać poczty na
Węgierskiej "pocztą 40 minut"? Tak sobie ją nazwałam, bo niezależnie
od tego, o której godzinie się tam nie zajrzy, to swoje trzeba było
odstać i zawsze czas wynosił około tego.
Dlaczego? A choćby dlatego, że:
- 5 osób na poczcie - czynne jedno okienko, trudno powiedzieć
dlaczego, skoro pozostałe nie mają godzin przerwy.. a tak: istnieje
też karteczka z napisem: "przerwa techniczna";
- pani, która ma przerwę zawraca głowę paniom pracującym i to
niekoniecznie służbowymi sprawami;
- obyś nie miał przesyłki do odebrania, ani ktoś przed tobą:
pracownik tej poczty potrafi zaginąć na 5 minut na zapleczu w jej
poszukiwaniu, po czym wrócić i zacząć przeglądać przesyłki wokół
stanowisk, aby potem ponownie zaginąć na zapleczu i często wrócić
bez niej, a wtedy są dwie możliwości rozwoju sytuacji: pani patrzy
surowo i pyta się, czy jesteś pewny, że nie odebrałeś już przesyłki
(nie? a może jednak?) lub jesteś szczęśliwcem, któremu zostanie
zadane pytanie o wygląd paczki - ja, jeśli wiem jakich rozmarów jest
przesyłka, opisuję ją przy wręczaniu awizo, narażając się na
podejrzenie ponownej próby odebrania przesyłki :);
- rachunki? płacę na Poczcie Głównej lub na Starowiślnej: tam
wstukanie wszystkiego zajmuje pracownikom około trzy razy mniej
czasu - to na pewno ma jakieś uzasadnienie... ja go nie znam, ale
może ktoś potrafi to wyjaśnić..?
- i niech tylko ktoś nie próbuje załatwić sprawy innej niż proste
nadanie listu, paczki, dokonanie płatności czy odebrania przesyłki..
gdy słyszę zdanie zaczynające się od: chciałbym dowiedzieć się jak
mogę... dodaję 10 minut do czasu spędzonego na poczcie, reklamacja?
próba wyrejstrowania radioodbiornika? + x minut.
Z dodatkowych atrakcji, które zapewnia ten rejon: listonosz nie
zostawił awiza? Standard. Listonosz zostawił awizo, chociaż byłeś w
domu? Też standard. Ale to już inna historia, bo jak wszyscy klienci
próbujący zwrócić na to uwagę na tej poczcie, doskonale wiem, że
panie nie mogą zwrócić uwagi listonoszom, bo oni pracują niezależnie
od ich jednostki, a one nawet nie wiedzą, który to jest. Chociaż
czasami potrafią namierzyć odpowiedzialnego za zamieszanie
listonosza i wtedy: "dam panu numer do listonosza, proszę zadzwonić
do niego i zapytać".
Dla uczciwości dodam: raz udało mi się załatwić sprawę w 5 minut i
pamiętam to do dziś :).. mieszkam w Podgórzu 10 lat....

  ~*~ do dziewczyn kupujących na Allegro ~*~
komorka25 napisał:
> Problem tkwi w tym, że jeśli sprzedający pisze w opisie aukcji np. "koszt
> przesyłki 5, 6 czy 7 zł" to należy to rozumieć w ten właśnie sposób: KOSZT, a
> nie koszt + marża dla sprzedawcy.

Być może własnie przez to sformułowanie nie bardzo wiedziałam, czytając kolejne
posty, o co tu chodzi. Często kupuję na eBay w Stanach i tutaj faktycznie nazywa
się to "shipping and handling". Być może ktoś niefortunnie to przetłumaczył, gdy
powstawało Allegro, i stąd to nieporozumienie?

W każdym razie rozśmieszyło mnie to wyjeżdżanie od razu z "polską mentalnością"
i spieszę zapewnić, że na amerykańskim eBay jest dokładnie tak samo i chyba
jednak nic z narodowością i post-socjalistycznymi pozostałościami nie ma to
wspólnego. :-)

Jako kupująca, po prostu traktuję koszt przedmiotu aukcji _i_ koszt "shipping
and handling" jako całość. Jeśli suma tych dwóch wartości jest na tyle niska, że
opłaca mi się kupić produkt, kupuję go. Nie oburza mnie to, że sprzedawca
dolicza materiały, czas, czy koszt benzyny na dojazd na pocztę (z tym, że piszę
z perspektywy Stanów, gdzie poczt jest mniej i najczęściej nie da się na nie
dojść pieszo). Nie wiem, czy na Allegro płaci się coś za samo umieszczenie
aukcji, na eBay jest to ok. 30 centów, czyli jakby dodatkowa złotówka
poniesionych przez sprzedawcę kosztów. W każdym razie moja opinia jest taka, że
jeśli koszty i rodzaj przesyłki określone są w aukcji, to jest to fair. Dodam
jeszcze, ża sama sprzedawałam jedynie pojedyncze rzeczy i nigdy nie doliczałam
dodatkowych kosztów, poza faktycznym kosztem przesyłki i opakowania. No ale ja
nie mam sklepu internetowego, a na pocztę mogę dojść pieszo. Nie przeszkadza mi
to, że u innych inaczej to wygląda.

Natomiast pisanie w aukcji o jednym rodzaju przesyłki a wysyłanie innym, tańszym
(o tym w pierwszym poście nie było mowy) to _zupełnie_inna_sprawa_. To jest
faktycznie nieuczciwe i jest złamaniem warunków umowy. Nie chodzi mi o sytuacje,
gdy kupujący "pomyślał sobie", że skoro w aukcji jest napisany koszt wysyłki 7
zł to "pewnie będzie to priorytet". Chodzi mi o sytuacje, gdy w aukcji
sprzedawca obiecuje przesyłkę priorytetową a wysyła listem zwykłym. To zmienia
bezpieczeństwo przesyłki, zwiększa szansę, że może ona zaginąć i po prostu jest
oszustwem.

  Ząbkowianie w wyborach
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4585038.html

Prześwietł posła w internecie

Jacek Zawadzki2007-10-16, ostatnia aktualizacja 2007-10-16 22:36

Kampanię informacyjną o kandydatach na posłów organizuje
Stowarzyszenie 61. Na stronie www.kandydaci2007.pl można
przeczytać, czym chc a się zajmowac w parlamencie

- W kampanii wyborczej jest bardzo mało treści merytorycznych. Już w
2005 r. było fatalnie, ale czegoś takiego jak teraz to w życiu
jeszcze nie widziałem - mówi Adam Bobiński, prezes Stowarzyszenia
61. - Nie wystarczy ludziom mówić "głosuj", bo zawsze pojawi się
pytanie "na kogo?". Jedyne, co byliśmy w stanie wymyślić, żeby dać
ludziom możliwość dokonania świadomego wyboru, jest właśnie ta akcja.

Wzorem amerykańskim wolontariusze Stowarzyszenia 61 rozesłali do
wszystkich kandydatów na posłów ankietę. Oprócz danych
biograficznych mieli tam wpisać główne punkty swojego programu,
obszar przeszłych zainteresowań w parlamencie. - Kwestionariusz
wydaje się długi, ale jego wypełnienie zajmuje tylko 20 minut. Nie
chcemy nikogo zaginać czy łapać za słówka, po prostu pytamy -
wyjaśnia Bobiński.

Wszystkie odesłane ankiety są umieszczone na stronie
www.kandydaci2007.pl. Wyborca po wpisaniu na stronie swojego okręgu,
nazwiska kandydata lub nazwy partii otrzyma listę osób, które
wypełniły kwestionariusz.

Akcja jest apartyjna. - Jesteśmy w 100 proc. demokratycznym medium.
Każdy obywatel może wejść na stronę, każdego kandydata zapraszamy do
wypełnienia ankiety. I każdy, kto odpowie, jest tak samo opisany -
zapewnia Bobiński.

Zgromadzone informacje po wyborach staną się częścią portalu Mam
Prawo Wiedzieć - bazy danych gromadzącej informacje o pracy posłów.
Korzystając z niej, wyborcy będą mogli skuteczniej rozliczać
parlamentarzystów z obietnic.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

  Wrocłw -starogermańskie miasto niszczone
A slyszales ty oppelnerze o jakims wyroku niemieckich sadow na znanych
zbrodniarzach hitlerowskich? Centrala w Ludwigsburgu zaslyneła raczej z czesto
podstepnego przejmowania od poszkodowanych krajow dowodow winy, by nastepnie
mogly "zaginac" bądz "sie zawieruszyc "

  No to teraz z powodu menela ktory psa nie potrafil
> niestety to co proponujesz jest juz cześciowo wprowadzone i nie działa.

Ano właśnie dlatego, że jest "wprowadzone częściowo" - wręcz szczątkowo. Jak
kupisz samochód bez trzech kół, skrzyni biegów i baku - też nie pojedziesz ale
nie oznacza to że po dodani brakujących części nie będzie działał.

> Podatek musiałby być trzykrotnie wyższy aby pokryć koszt wizyty u weterynarza
> i kontroli

Możesz mi przedstawić Twoją kalkulację. Ja za oględziny zwierzaka u weterynarza
+ profilaktyczne odrobaczenie płacę 20 zł. Kontrola? I tak płacimy za
urzędników i straż miejską - myślę nie ma co powoływać następnej komórki.

> Na wsiach taki zbłąkany miejski pies mający chipa i tak pozostanie
anonimowy,bo kto się zainteresuje ?

Skoro pies będzie się błąkał gdzieś poza miastem to właściciel nie będzie się
mógł wykazać podczas corocznego "okazania" - zgadza się? A za to będzie kara za
porzucenie zwierzęcia.

> Trzeba brać pod uwagę najważniejszy powód bezpańskości psów:zew natury:)
> Psy nagminnie uciekaja,wpadają pod samochody, giną pogryzione w walkach o
> panienki, te same panienki również wieją z chałupy i nie zawsze trafiają z
> powrotem.

Jeśli prowadzasz psa na smyczy i wyprowadzasz na wybiegi (zamknięte) to pies ci
raczej nie powinien zaginąć. No a jak go puszczasz samopas - to twoja wina -
powinieneś go poszukać a nie nic nie robić na zasadzie jak wróci to wróci. To
jest właśnie ta odpowiedzialność za zwierzaka.

Jak twój pies wpadnie pod samochód lub co gorsza spowoduje wypadek z pewnością
poinformuje cię o tym policja, bo przy chipie to będzie chwila żeby do Ciebie
dotrzeć.

  Współpracownica Lecha Kaczyńskiego poszukiwana
krwawy.zenek napisał:

> Skąd zdumiewający pomysł, że poszukiwania własnie się zaczęły? Czy z
głębokiego
>
> przekonania, że jeżeli prasa o czymś nie donosi, to to coś nie istnieje?
> Z tekstu dość jasno wynika, że poszukiwania podjęto wtedy, teraz zaś "utknęły
w
>
> martwym punkcie", bo brak nowych informacji i tropów.

A czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego artykuł o tym pojawia się dopiero teraz?
I tak naprawdę o czym on jest? O tym, że nie ma przełomu w śledztwie od ponad
dwóch lat? Nie masz wrażenia, że to nius taki, jakby ktoś teraz na pierwszych
stronach gazet publikował informacje, że "nic się nie zmieniło, Ziemia nadal
kręci się wokół słońca"?

Wiadomości nie pojawiają się bez przyczyny - pojawiają się, bo coś się
wydarzyło, albo bo ktoś coś "wychlapał" na jakiś temat. Dlatego dziwi mnie, że
sprawa zostaje opisana dopiero po takim czasie, a morał jej jest taki, że nic
się nie zmieniło w wiedzy śledczych od ponad dwóch lat (zakładając, tak jak Ty,
że dochodzenie trwa od momentu zaginięcia). Być może czepiam się słówek, ale w
artykule wyraźnie stwierdzono, że poszukiwania/dochodzenie wszczęto na wniosek
prezydenta. Czemu nie na wniosek rodziny?

Poza tym, większość ludzi nie ginie bez wieści. Statystycznie najczęściej się
odnajdują w pierwszych dniach po zaginięciu. Kolejna grupa to niestety ci,
którym się coś tragicznego przydarzyło i po jakimś czasie policja odnajduje ich
ciała. Inni to tacy, na których skutecznym zaginięciu komuś zależało (a więc na
przykład zadysponowali osobą zaginioną lub jej ciałem tak, że nie ma szans
odnalezienia, może po wielu, wielu latach). Jeszcze inni to ci, którzy sami
zdecydowali się zaginąć - zniknąć skutecznie. I takim bardzo często się udaje,
bo robia to z własnej woli.

Jestem daleka od spiskowych teorii świata, bo po prostu w nie nie wierzę,
jednak nie wydaje mi się, by bez ważnych powodów matka porzuciła swoje dzieci,
decydując się zniknąć na dobre. Nie przemawia do mnie też zanadto hipoteza o
bandycie, którego ofiarą przypadkowo mogła paść ta pani - przypadkowi bandyci
najczęściej zostawiają po sobie ślady i po jakimś czasie wpadają. Ktoś musiał
ją gdzieś widzieć i tak dalej.

Niezależnie od wszystkie pozostają dwa pytania:
Dlaczego ta wiadomość pojawia się własnie teraz, skoro nic nie wnosi do sprawy,
a jako informacja o zaginięciu jest co najmniej zdezaktualizowana o dwa lata?
Czy pan prezydent, wiedząc o sprawie, zainteresował się losem dzieci tej pani?
W końcu zaginęła jego bliska współpracownica, zostawiając troje dzieci.

  Glosa do Opowieścia Teścia part 1 - RADIO
Glosa do Opowieścia Teścia part 1 - RADIO
Czgo, tzn. jakich stacji mogli słuchać przez to
pierwsze w Famułach radio? Ano WSZYSTKICH.

Załóżmy, że jest pierwsza połowa lat 30-tych (starszy
pan nie mógł sobie przypomnieć dokładnie).
Audycje radiowe nadawane były wówczas na falach
długich głównie, trochę na średnich (UKF dopiero po
wojnie). Na świecie było wiele nadajników
długofalowych; długie fale mają to do siebie, że
potrafią się zaginać. Dzięki temu można było odbierać
stacje praktycznie z całego globu, o ile miały
nadajnik wystarczjąco dużej mocy, i o ile odbiornk był
tzw. superheterodyną (jeżeli to kogo obchodzi: miał
przemianę częstotliwości). Do takiego odbiornika
konieczna była jeszcze długa antena, często
kilkadziesiąt metrów linki na izolatorach. I już.
Można było słuchać jazzu czy swingu z USA albo pieśni
masowych na cześć Josefa Vissarionowicza z drugiej
strony. Jakość dźwięku była oczywiśce - wedle
dzisiejszych kryteriów - fatalna. ALE GRAŁO!

O Łodzi teraz: oprócz książki z 1880 roku (zob. wątek
Numeracja domów... wcześniej) mam w domu jeszcze
jedną. Zapomniałem o niej, bo była podłożona pod nogę
kredensu, żeby się nie GIBAŁ, ale teraz wyciągnąłem.
Ma tytuł "Kto-Gdzie-Kiedy", wydanie z 1958 roku. To
taki almanach, mydło i powidło, ciekawska rzecz
niesłychanie. Wśród licznych rozdziałow jest jeden pt.
'Radio'. Tamże podane daty uruchomienia
kolejnych nadajników radiowych w Polsce, całego nie
zacytuję bo za długo, ale o Łodzi:
- 2 lutego 1930 roku - pierwsza stacja nadawcza na
fale średnie o mocy 1,5 kW
- 1935 rozbudowa do mocy 2 kW (lampy chłodzone wodą)
- dopiero w 1956 modernizacja i podwyższenie mocy
nadajnika do 10 kW.
Żeby porównać moce ndajników: moc wszystkich
nadajników w Europie w 1929 roku wynosiła łącznie
420 kW.
Przepraszam, jeżeli zbyt techniczne i nudne.
ChrisBTO

  """MUZulmanie""torturuja""morduja"'SUDAN"""apel"
"""MUZulmanie""torturuja""morduja"'SUDAN"""apel"
Amnesty Apeluje:

Obawa o bezpieczeństwo/ stosowanie tortur lub maltretowanie/ "zaginięcie"/
przetrzymywanie bez postawienia zarzutów/ obawa o stan zdrowia
26 sierpnia 2002
SUDAN
Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour (m) lat 33, prawnik
Nafir El Din Tampour (m) lat 51, nauczyciel
Ahmed Ibrahim (m), lat 79
63 inne osoby
Pomiędzy lipcem, a sierpniem 2002 r. w Zalingei, Tour i Nyartati w
zachodniej prowincji Darfur, oraz w Golou w prowincji Jebel Mara aresztowano
Abdel Wahid Mohamed Ahmed Noura, Nafir El Din Tampoura, Ahmed Ibrahima oraz
63 inne osoby. Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour, Nafir El Din Tampour oraz 40
innych osób są przetrzymywani bez postawionych zarzutów w więzieniu Nyala,
Darfur. Wiele osób było najprawdopodopbniej torturowanych przez służby
bezpieczeństwa. Miejsce pobytu Ahmed Ibrahima oraz pozostałych 23 osób jest
nieznane. W związku z tym Amnesty International obawia się, że mogli
oni "zaginąć". 11 z zatrzymanych osób jest poważnie chorych, wśród osób tych
znajduje sie Nafir El Din Tampour, który ma problemy z nerkami. Razem z 79-
letnim Ahmed Ibrahimem służby bezpieczeństwa aresztowały Nafir El Din
Tampoura, który został zabrany ze szpitala do więzienia. Abdel Wahid Mohamed
Ahmed Nour, który ma tylko jedno płuco także znajduje się w złym stanie
zdrowia. Osobom mającym problemy ze zdrowiem najprawdopodobniej odmówiono
udzielenia opieki medycznej. Wiele zatrzymanych osób zostało aresztowanych
po ataku zbrojnych milicji na wioskę Tour, zachodni Darfur, który miał
miejsce na początku lipca. Władze aresztowały Abdel Wahid Mohamed Ahmed
Noura, Nafir El Din Tampoura, Ahmed Ibrahima oraz 40 innych osób, oskarżając
je o działalność w nowym zbrojnym ugrupowaniu politycznym, Front Wyzwolenia
Darfur. W dniu 17 lipca, wszystkich zatrzymanych z wyjątkiem Ahmed Ibrahima
zabrano do więzienia Shala w El Fashir. Jednak władze więzienia odmówiły ich
przyjęcia z powodu przepełnienia. Zostali zabrani do więzienia Nyala, gdzie
przebywają obecnie. Warunki w więzieniu Nyala są bardzo złe.

TŁO WYDARZEŃ
Wiele zatrzymanych osób pochodzi z grupy etnicznej Four. Pomiędzy członkami
grupy Four, a milicją rządową złożoną z osób należących do arabskiej grupy
etnicznej, których część osób pochodzi najprawdopodobniej z Czadu dochodziło
do starć. Od wielu lat Darfur jest sceną walk pomiędzy różnymi grupami
etnicznymi, na terenach tych często także dochodzi do napadów rabunkowych. W
regionie tym znajduje się ogromna liczba broni w związku ze strategią rządu
zbrojenia i wspierania lokalnych grup etnicznych w trwającej od 19 lat
wojnie z głównym ugrupowaniem politycznym, Ludową Armią Wyzwolenia Sudanu.
Rząd rozciągnął obowiązywanie stanu wyjątkowego ogłoszonego w grudniu 1999
r. w Chartum i przedłużanego co roku na północną i południową prowincje
Darfur. W maju 2001 r. w obydwu prowincjach powołano sądy specjalne i sądy
bezpieczeństwa do rozpatrywania takich spraw jak zbrojne napady, morderstwa,
posiadanie oraz przemyt broni. Sądom tym przewodniczy 2 sędziów wojskowych i
1 cywilny, a oskarżonym odmawia się prawnej reprezentacji.

ZALECANE DZIAŁANIA: Prosimy o natychmiastowe wysyłanie listów, emaili, faxów
w języku angielskim lub polskim:
wyrażając zaniepokojenie aresztowaniem pomiędzy lipcem i sierpniem w
Zalingei, Tour i Nyartati w zachodniej prowincji Darfur, oraz w Golou w
prowincji Jebel Mara 66 osób;
wzywając władze do podania do wiadomości publicznej miejsca pobytu Ahmed
Ibrahima oraz 23 innych osób, oraz zagwarantowania, że nie będą oni
torturowani lub maltretowani;
wyrażając zaniepokojenie o bezpieczeństwo Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour,
Nafir El Din Tampour oraz 40 innych osób przetrzymywanych bez postawienia
zarzutów w więzieniu Nyala;
wzywając władze do przestrzegania zobowiązań wynikających w art. 9
Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (ICCPR), oraz do
postawienia zarzutów przetrzymywanym osobom i postawienia ich przed
niezawislym i bezstronnym sądem zgodnie z międzynarodowymi standardami, w
innym wypadku powinni zostać natychmiast zwolnieni;
wzywając do wszczęcia dochodzenia w związku z zarzutami stosowania tortur
wobec co najmniej 3 zatrzymanych osób;
wzywając władze do pozwolenia zatrzymanym na natychmiastowy dostęp do
rodzin, adwokatów oraz do udzielenia im opieki medycznej;
wyrażając szczególne zaniepokojenie złym stanem zdrowia Abdel Wahid Mohamed
Ahmed Nour oraz Nafir El Din Tampour, i żądając, aby została im udzielona
opieka medyczna.
PROSIMY O NATYCHMIASTOWE WYSYŁANIE APELI NA ADRES:

1. Minister Sprawiedliwości i Prokurator
Generalny
Ali Mohamed Osman Yassin
Ministry of Justice
Khartoum, Sudan
Fax: + 24911 788941 / 774842 / 774906
Forma grzecznościowa: Szanowny Panie Ministrze/ Dear Minister

  __APEL_____AMNESTY____APEL_____AMNESTY____APEL___A
__APEL_____AMNESTY____APEL_____AMNESTY____APEL___A

"""MUZulmanie""torturuja""morduja"'SUDAN"""apel"
Autor: wojo!!!!@NOSPAM.gazeta.pl

Amnesty Apeluje:

Obawa o bezpieczeństwo/ stosowanie tortur lub maltretowanie/ "zaginięcie"/
przetrzymywanie bez postawienia zarzutów/ obawa o stan zdrowia
26 sierpnia 2002
SUDAN
Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour (m) lat 33, prawnik
Nafir El Din Tampour (m) lat 51, nauczyciel
Ahmed Ibrahim (m), lat 79
63 inne osoby
Pomiędzy lipcem, a sierpniem 2002 r. w Zalingei, Tour i Nyartati w
zachodniej prowincji Darfur, oraz w Golou w prowincji Jebel Mara aresztowano
Abdel Wahid Mohamed Ahmed Noura, Nafir El Din Tampoura, Ahmed Ibrahima oraz
63 inne osoby. Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour, Nafir El Din Tampour oraz 40
innych osób są przetrzymywani bez postawionych zarzutów w więzieniu Nyala,
Darfur. Wiele osób było najprawdopodopbniej torturowanych przez służby
bezpieczeństwa. Miejsce pobytu Ahmed Ibrahima oraz pozostałych 23 osób jest
nieznane. W związku z tym Amnesty International obawia się, że mogli
oni "zaginąć". 11 z zatrzymanych osób jest poważnie chorych, wśród osób tych
znajduje sie Nafir El Din Tampour, który ma problemy z nerkami. Razem z 79-
letnim Ahmed Ibrahimem służby bezpieczeństwa aresztowały Nafir El Din
Tampoura, który został zabrany ze szpitala do więzienia. Abdel Wahid Mohamed
Ahmed Nour, który ma tylko jedno płuco także znajduje się w złym stanie
zdrowia. Osobom mającym problemy ze zdrowiem najprawdopodobniej odmówiono
udzielenia opieki medycznej. Wiele zatrzymanych osób zostało aresztowanych
po ataku zbrojnych milicji na wioskę Tour, zachodni Darfur, który miał
miejsce na początku lipca. Władze aresztowały Abdel Wahid Mohamed Ahmed
Noura, Nafir El Din Tampoura, Ahmed Ibrahima oraz 40 innych osób, oskarżając
je o działalność w nowym zbrojnym ugrupowaniu politycznym, Front Wyzwolenia
Darfur. W dniu 17 lipca, wszystkich zatrzymanych z wyjątkiem Ahmed Ibrahima
zabrano do więzienia Shala w El Fashir. Jednak władze więzienia odmówiły ich
przyjęcia z powodu przepełnienia. Zostali zabrani do więzienia Nyala, gdzie
przebywają obecnie. Warunki w więzieniu Nyala są bardzo złe.

TŁO WYDARZEŃ
Wiele zatrzymanych osób pochodzi z grupy etnicznej Four. Pomiędzy członkami
grupy Four, a milicją rządową złożoną z osób należących do arabskiej grupy
etnicznej, których część osób pochodzi najprawdopodobniej z Czadu dochodziło
do starć. Od wielu lat Darfur jest sceną walk pomiędzy różnymi grupami
etnicznymi, na terenach tych często także dochodzi do napadów rabunkowych. W
regionie tym znajduje się ogromna liczba broni w związku ze strategią rządu
zbrojenia i wspierania lokalnych grup etnicznych w trwającej od 19 lat
wojnie z głównym ugrupowaniem politycznym, Ludową Armią Wyzwolenia Sudanu.
Rząd rozciągnął obowiązywanie stanu wyjątkowego ogłoszonego w grudniu 1999
r. w Chartum i przedłużanego co roku na północną i południową prowincje
Darfur. W maju 2001 r. w obydwu prowincjach powołano sądy specjalne i sądy
bezpieczeństwa do rozpatrywania takich spraw jak zbrojne napady, morderstwa,
posiadanie oraz przemyt broni. Sądom tym przewodniczy 2 sędziów wojskowych i
1 cywilny, a oskarżonym odmawia się prawnej reprezentacji.

ZALECANE DZIAŁANIA: Prosimy o natychmiastowe wysyłanie listów, emaili, faxów
w języku angielskim lub polskim:
wyrażając zaniepokojenie aresztowaniem pomiędzy lipcem i sierpniem w
Zalingei, Tour i Nyartati w zachodniej prowincji Darfur, oraz w Golou w
prowincji Jebel Mara 66 osób;
wzywając władze do podania do wiadomości publicznej miejsca pobytu Ahmed
Ibrahima oraz 23 innych osób, oraz zagwarantowania, że nie będą oni
torturowani lub maltretowani;
wyrażając zaniepokojenie o bezpieczeństwo Abdel Wahid Mohamed Ahmed Nour,
Nafir El Din Tampour oraz 40 innych osób przetrzymywanych bez postawienia
zarzutów w więzieniu Nyala;
wzywając władze do przestrzegania zobowiązań wynikających w art. 9
Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (ICCPR), oraz do
postawienia zarzutów przetrzymywanym osobom i postawienia ich przed
niezawislym i bezstronnym sądem zgodnie z międzynarodowymi standardami, w
innym wypadku powinni zostać natychmiast zwolnieni;
wzywając do wszczęcia dochodzenia w związku z zarzutami stosowania tortur
wobec co najmniej 3 zatrzymanych osób;
wzywając władze do pozwolenia zatrzymanym na natychmiastowy dostęp do
rodzin, adwokatów oraz do udzielenia im opieki medycznej;
wyrażając szczególne zaniepokojenie złym stanem zdrowia Abdel Wahid Mohamed
Ahmed Nour oraz Nafir El Din Tampour, i żądając, aby została im udzielona
opieka medyczna.
PROSIMY O NATYCHMIASTOWE WYSYŁANIE APELI NA ADRES:

1. Minister Sprawiedliwości i Prokurator
Generalny
Ali Mohamed Osman Yassin
Ministry of Justice
Khartoum, Sudan
Fax: + 24911 788941 / 774842 / 774906
Forma grzecznościowa: Szanowny Panie Ministrze/ Dear Minister

  Puł.Kukliński Ojczyzna nigdy nie nazwała Cię .....
Ryszard Kukliński na tle postaci historycznych

Czytając
monografię Wakara ,,Olsztyn dzieje miasta?, zwróciłem
uwagę na mało znane okoliczności podboju Warmii i Mazur przez
Krzyżaków. Otóż w 1260 roku doszło do kolejnego już
powstania Prusów zainspirowanych porażką poniesioną przez
rycerzy Zakonu na Żmudzi. Iskrą zapalną był mord dokonany
przez wójta krzyżackiego na grupie zaproszonych przez niego
możnych pruskich z Natangii i Warmii. Ten zdradziecki czyn
niewątpliwe przyśpieszył wybuch powstania, które objęło
najważniejsze pruskie krainy: Pogezanię, Warmię, Natangię,
Barcję i Sambię. Na czele powstania stanęli w dużej mierze
dawni pruscy wychowankowie szkół krzyżackich. Natangom przez
lata przewodził energiczny i szlachetny Herkus Monte. O tym
pruskim bohaterze wiemy niestety niewiele. Pochodził z zamożnej
rodziny pruskich nobilów (możnowładztwa pruskiego ), która,
posługując się współczesną a nie do końca odzwierciedlającą
ówczesną sytuację terminologią, ?poszła na współpracę z
Zakonem?. Służąc Krzyżakom Herkus Monte wyedukował się, poznał
zasady ich perfekcyjnej organizacji i sztuki walki. Wraz z
początkiem powstania bez wahania stanął na czele swego ludu.
Zapłacił za to cenę najwyższą , bo cenę życia, stając się po
latach pierwowzorem mickiewiczowskiego Konrada Walenroda.
Od tych wydarzeń minęły całe stulecia. Wiele razy
postać Herkusa Monte stawała się drogowskazem dla innych narodów
które znalazły się w podobnych okolicznościach.
W Noc Listopadową podchorążowie piechoty z Piotrem
Wysockim na czele wkroczyli na drogę nakreśloną przez pruskiego
bohatera. Zerwali się do walki, uznając iż dobro narodu wymaga
zerwania z Rosją. Podeptali przysięgi złożone carom jako królom
Polski, pociągając za sobą złorzeczących im w pierwszych
godzinach powstania polskich generałów. Dzisiaj po latach, już
w wolnej Polsce, chylimy przed nimi czoło; to im historia
przyznała rację, to właśnie oni byli i są przykładem dla
następnych pokoleń.
Rok 1863 to powtórny przykład postawy Herkusa.
Oficer carskiej armii, Romuald Traugutt, gdy naród wezwał go do
walki, wie jak się zachować i porzuca służbę u cara! Wiedzą
wojskową zdobytą w armii zaborcy służy Ojczyźnie, nie pytając co
może dać mu Ojczyzna lecz wiedząc, że to on ma dług wobec Niej.
Dług, który spłaca ostatecznie własną krwią na stokach Cytadeli.

Lata poprzedzające pierwszą wojnę światową to także
czas, gdy postawa pruskiego bohatera jest widoczna. To nasi
rodacy, aktywnie chcący kształtować losy zniewolonego narodu
wspierają pozornie swymi działaniami interesy obcych mocarstw.
Józef Piłsudski gotowy był przecież wejść dla Polski w alianse
ze służbami wywiadowczymi nie tylko Japonii ale i Austro ?
Węgier. Dla dobra Ojczyzny nie zawahał się też następnie
odwrócić od swych austriackich i niemieckich mocodawców. Akt 5
listopada 1916 roku okazał się być dla Piłsudskiego nie celem
maksimum, lecz minimum. Wywołany tzw. kryzys przysięgowy był
środkiem nacisku, a nie zdrady jak chcieli go widzieć niektórzy.
Ceną którą za to zapłacił było uwięzienie w Magdeburgu.
Mamy w końcu czas nie tak dawny, bo okres po II
wojnie światowej. Oficer Ludowego Wojska Polskiego, Ryszard
Kukliński, decyduje się na krok już nam znany. Swoją wiedzę,
stanowisko służbowe, rodzinę, postawił do dyspozycji narodu
polskiego. Opowiedział się za Polską, wkraczając na niełatwą
ścieżkę pracy dla dobra Ojczyzny. To właśnie jego działania
obnażyły w szczegółach agresywną doktrynę wojenną Związku
Sowieckiego. Imperium Zła poniosło jedną z najdotkliwszych
swych porażek. Działania pułkownika stały się niewątpliwe
katalizatorem decyzji Stanów Zjednoczonych o aktywizacji
amerykańskiej polityki w stosunku do ZSRR. Imperium sowieckie
zaczęło w końcu trzeszczeć w szwach, nie wytrzymując wyścigu z
Ameryką. Pojawiły się szanse dla Polski; doktryna zła, mogąca
trwać jeszcze przez dziesięciolecia, upadła. Naród ujął swój
los w swoje ręce. Tak jak i poprzednikom i Ryszardowi
Kuklińskiemu przyszło zapłacić cenę wysoką; była nią śmierć jego
synów.
Historie które pozwoliłem sobie przytoczyć to historie
prawdziwe, o których uczy się w szkole i o których pamięć nie
powinna nigdy
zaginąć...

Ktoś powie, że takich
historii świat zna wiele: Francja ma swoją, tę o bohaterach
ruchu oporu zwalczających legalny rząd w Vichy podczas II
wojny światowej, Niemcy zaś chlubią się postawą
Stauffenberga...
Nasza ostatnia opowieść była o pułkowniku Kuklińskim,
który nad wszystko umiłował wolną Ojczyznę.
Cześć jego pamięci!

  Cicha woda brzegi rwie
pan.scan napisała:

> szabesgojko Felicio.
>
> Gini nie zauważa tych, w końcu, subtelności, że Polak mogł przejść koło
Niemca
> i dotrzeć do domu, podczas gdy żydowskie dziecko szmuglujące zgniłe kartofle
> kupione za pierścionek z brylantem, a złapane na ulicy przez granatowego
> policjanta było Niemcom przekazywane.
*****
Tak Polak mogl sobie przejsc spokojnie, zaden Polak nie zostal przez Niemca
zastrzelony nigdy, nawet o tym, ze Polakow z domu wyciagano i zabijano to Scan
nie wie bo i skad.
A te dzieci z brylantami to te z tych rodzin co zyly na lasce opieki
spolecznej,
Z tych rodzin co to sledzia na iles tam czesci dzielily.

Tego, że żydowskie dziecko musiało być z
> definicji zatrzelone przez Niemca na ulicy jak wściekły pies. Gini nie widzi,
> albo nie chce widzieć tego, że my jako naród w założeniach nazistów mieliśmy
> być potrzebnymi niewolnikami, zaś Żydzi mieli zniknąć z powierzchni ziemi.
****
Scan zas bazuje tylko na tym, poniewaz Niemcy skazali Zydow to Polacy powinni
zapomniec o tym, ze tez byli przez Niemcow traktowani jak zwierzeta, powinni
zapomniec o swoich ofiarach , a pamietac tylko o tych zydowskich, bo oni mieli
gorzej.
Ba powinnismy pamietac tylko o tym, ze niektorzy Polacy byli szmalcownikami, a
pamiec o tych co Zydom pomagali powinna zaginac, bo to niewazne.

Gini
>
> by to (ewentualnie) zrozumiała, gdyby cofnąć czas i dane by było Gini przeżyć
> getto, bo Gini jak niewierny Tomasz - musi sprawdzić. Gini nie rozumie tego,
że
>
> nie z naszej winy i bez naszej zgody ale też i przy naszej obojętności,
> przyzwoleniu, często pomocy - WŚRÓD nas i na naszej ziemi - dokonało sie
> ludobójstwo.
*****
Znamy, znamy powinnismy bronic Zydow to byl nasz obowiazek.
Kazdy powinien sie zaopatrzyc w proce i strzelac do Niemcow.
Bo to bylo na naszej ziemi, wiec jestesmy za to odpowiedzialni.
To, ze przegralismy wojne, ze bylismy pod okupacja to sie nie liczy, to, ze na
naszej ziemi mordowano Polakow to sie nie liczy, powinnismy niedopuscic do
ludobojstwa Zydow.
Niemcy usprawiedliwieni bo to bylo na polskiej ziemi a Polacy byli obojetni,
wiecnie ich wina.
Francuzi, Anglicy, Amerykanie i inni usprawiedliwieni to w koncu nie na ich
ziemi, ale na polskiej.
Zydzi usprawiedliwieni bo to na polskiej ziemi, wiec co im zostalo?
Sami sie mieli bronic, jak Polacy , ktorzy caly czas mieli silna armie, chyba
nawet juz BMR , nie robili nic by bronic Zydow.
Ba nie obronili nikogo przed tymi Niemcami, nawet Francji i francuskich Zydow
nie mowiac juz o innych panstwach Europy.
Panstwo polskie pozwolilo sobie zbudowac , obozy koncentracyjne, stworzyc getta
dla Zydow itd...
Wina Polakow, bo to oni przeciez pozwolili zajac Polske.

Gini nie chce zrozumieć, jaka to trauma jest dla tych co przeżyli
> i pytają "dlaczego", często posuwając się do bezzsasadnych oskarżeń.
*****
Bezzasadnych oskarzen nigdy nie zrozumiem.Przykro mi.
Wielu Polakow przezylo , gestapo, tortury, Oswiecim, smierc bliskich, ale nie
oskarzaja o to bezzasadnie Zydow, tylko Niemcow.
Gini zna
> tylko jedną, błyszczącą, stronę medalu i domaga się jej ciagłego polerowania.
> Gini nie dostrzega tego, by móc walczyć ( tak jak chce) z antypolonizmem u
> części Żydów należy czyszczenie medalu zacząć również od drugiej, matowej,
> strony.
>
Nie trzeba ciagle pokazywac medal z jednej strony za pomoca bezzasadnych
oskarzen, motywujac je trauma.
> Twój wierny szabesgoj
> Scan